Sejm spiera się o uchwałę w sprawie kanonizacji Jana Pawła II
Duszno przed kanonizacją
W Sejmie trwają spory symboliczno-polityczne, czy trzeba specjalną uchwałą upamiętniać kanonizację papieża Karola Wojtyły. No pewnie, że nie, papieżowi takich uchwał nie potrzeba.
Sejm, krzyż nad wejściem do sali obrad.
Wikipedia

Sejm, krzyż nad wejściem do sali obrad.

Tylko że takie uchwały, tak jak towarzyszące im spory o symbole, to ulubiona rzecz w polskiej polityce po 1989 r. Jakże by posłowie i posłanki mogli do tej tradycji nie nawiązać? Jakże by mogli nie nawiązać do wizyty Jana Pawła II w gmachu naszego parlamentu? Albo do akcji wieszania w sali obrad pod osłoną nocy krzyża, który wciąż przypomina posłom Palikota, że nie dali rady go usunąć, mimo przedwyborczej obietnicy?

No to nawiązują, część z kalkulacji przedwyborczych, inni – by wreszcie mieć swoje dwie minuty na sejmowej mównicy. Temat kanonizacji jest lekki, łatwy i przyjemny dla każdej opcji politycznej. Nie wymaga merytoryczności. Wystarczą emocje. Przecież na Kościele w Polsce znają się wszyscy, nie tylko na Wiejskiej.

Prawda wydaje mi się taka, że potępieńcze swary to słaby dar od narodu dla Wojtyły na ołtarzach, nawet jeśli marszałek Kopacz dopnie swego i uda się przyjąć uchwałę przez aklamację (bo jakżeby inaczej przy takiej okazji?). Moim zdaniem, jeśli już, to parlamentarzyści mogliby nowemu polskiemu świętemu dedykować na przykład jakąś akcję dobroczynną, na którą sami by się hojnie złożyli.

Kanonizacja jest aktem czysto i ściśle religijnym, praktykowanym w Kościele Rzymskokatolickim i Prawosławnym, choć nie w nurcie protestanckim. Uchwała dziękczynna podjęta przez parlament staje się aktem politycznym. Nie wszyscy obywatele muszą się z niej cieszyć, lecz parlament ma prawo ją przyjąć. Nie unikniemy jednak dyskusji, czy uchwała kanonizacyjna nie narusza konstytucyjnej zasady świeckości państwa.

Nie jestem konstytucjonalistą, lecz publicystą i obywatelem. Wolałbym, by Sejm wziął po uwagę, że nie wszyscy w Polsce są katolikami i mogą czuć się trochę nieswojo z powodu kanonizacyjnego gestu parlamentarzystów. Kult Karola Wojtyły rozwija się w Polsce swobodnie, jego zasługi dla Polski i Kościoła są powszechnie znane. Naprawdę można w sejmie wymyślić i zaproponować w związku z kanonizacją coś bardziej niekonwencjonalnego i zarazem nieprowokującego od razu do złych emocji.

Bo przecież robi się jakoś duszno przed kanonizacją. W Sejmie spory, część biskupów nadal żyje bardziej polityką niż Ewangelią, w Jasienicy grubiaństwo nowego proboszcza i bezduszność kurialistów, w Zabrzu wieloletnia zmowa milczenia wokół s. Bernadety. Mówcie, co chcecie, nie takiego Kościoła potrzeba dziś Polsce.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj