Kary finansowe dla sędziów kierują państwo na złą drogę
Niebezpieczne zabawy
Urzędnicy pracują nad ustawą, która zaostrzyłaby odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów, a zwłaszcza wprowadziła kary pieniężne za przewinienia w służbie i poza służbą.
Bartłomiej Kudowicz/Forum

Chociaż opinia publiczna w Polsce ma wiele słusznych zastrzeżeń do pracy sądów, a zwłaszcza ich opieszałości – nowe pomysły urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości, o której napisali koledzy z „Gazety Prawnej”, kierują nasze państwo na złą drogę.

Po pierwsze, rządzenie nie powinno być prowadzone po omacku. Należy więc zapytać, czy wykorzystano dotychczasowe narzędzia dyscyplinarne – a ustawa o ustroju sądów powszechnych przewiduje nawet wydalenie ze służby za oczywistą i rażącą obrazę prawa i uchybienie godności urzędu. Jakie są więc powody, że dotychczasowe środki dyscyplinarne uznano za niewystarczające? Co zrobiono do tej pory? Jakie badania przeprowadzono, by ustalić przyczyny zła? Czy ministerstwo nie chce przykryć niedostatków wynikających ze złej procedury, kiepskiego prawa i braku perspektyw na budowanie korpusu sędziowskiego, złożonego z najlepszych prawników w kraju?

Niezawisły sędzia pełni w państwie funkcję wyjątkową. Jeśli popełnia rażący błąd, z rozmysłem narusza prawo ze szkodą dla obywatela – nie powinien dłużej być sędzią. Musi być od razu wydalony ze służby. Jeśli przewinienie wynika z niedouczenia czy niestaranności – a nie złej woli – to wątpliwe, by kary pieniężne poprawiły sytuację. Taki nie nadaje się do pełnionej funkcji, podobnie jak niedouczony i niedbały lekarz. Ministerstwo zdaje się uważać, że nagana czy upomnienie to błahe kary. Jeśli sędzia staje na ławie oskarżonych, w miejscu dla niego szokującym – i nie doznaje wstrząsu dla swej wrażliwości i sumienia – nie poprawi go kara utraty 5 proc. uposażenia.

Trzeba raczej budować korpus najlepszych – tyle razy się mówiło, że sędzia powinien być ukoronowaniem zawodów prawniczych, ukoronowaniem kariery zaprezentowanej w prokuraturze, adwokaturze czy zawodach zaufania publicznego. Tymczasem jest dość przykładów, że znanych i doświadczonych prawników środowisko odrzuca, a cały nasz system premiuje ludzi młodych, niesprawdzonych, którzy karierę zawodową zaczynają od sądzenia.

Wreszcie zbyt wielkie zaczyna być dyrygowanie sędziami ze strony urzędników, zbyt wielkie uzależnienie pracy od kariery i awansów. Przykłady można mnożyć. Konstytucja przewiduje niezależność władzy sądowniczej, tymczasem władza wykonawcza coraz silniej wkracza w pracę sędziów. Czas pracować nad inną reformą: organizacji sądów powszechnych jako samodzielnej służby, na wzór Sądu Najwyższego. Nad nim ministerstwo nie ma żadnej władzy, a przecież do jego pracy nie ma zastrzeżeń.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj