Ogród pełen chwastów

Uniwersytet nie nadąża. Co gorsza, nawet nie wie, za czym nie nadąża i dokąd zmierza. Wielka reforma ustroju nauki, którą aplikujemy sobie od kilku lat, zawiodła nas na środek mglistego oceanu. Nic nie widać, choć perspektywy są przecież świetlane. Rozwój się rozwija. Wskaźniki prężą się strzałkami do góry. Rosną kampusy, rektorzy triumfują, a ministrowie mają wszystko pod kontrolą. Jak zawsze. Tylko sens się jakby wymknął. A może po prostu średniowiecze skończyło się na tyle dawno, że jego najszacowniejszy wynalazek już się przeterminował i nie nadaje się do kolejnego liftingu?

Tocząca się ostatnio dyskusja o humanistyce pokazuje nie tylko głębokie podziały w łonie akademii, lecz generalną niemoc uniwersytetu w obliczu komplikacji współczesnego świata. W prostej rzeczywistości państwa narodowego epoki pozytywizmu wszystko było jasne. Wiedza prowadzi do dobrobytu i szczęścia powszechnego, a refleksja filozofów i humanistów chroni dziedzictwo narodu i podbudowuje obywatelską świadomość.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj