Przegląd twórczości kampanijnej
Przaśnie i strasznie
Wyborcze spoty kandydatów do PE ogląda się trochę jak występy podczas Eurowizji – z rosnącym zdumieniem. Z tym że bardziej niż broda Conchity lub ubijanie masła na scenie zaskakuje marnotrawienie czasu, energii i pieniędzy na niemerytoryczne wygłupy polityków.

Trzecia polska eurokampania pokazuje, że nawet doświadczeni politycy nie traktują Parlamentu Europejskiego całkiem serio. Skupieni na rozgrywkach krajowych, w wyborach do europarlamentu widzą raczej rozgrzewkę przed przyszłorocznym bojem o Sejm i Senat (czego dowodem choćby najnowszy spot SLD, atakujący Donalda Tuska). Wychodząc z założenia, że polityka europejska przeciętnego wyborcę interesuje w minimalnym stopniu, nawet się nie silą, by udawać, że chociaż oni wybijają się ponad tę przeciętność. Nieliczne wyjątki od tej mało chlubnej reguły próbują pokazać, że wiedzą, czym europarlament się zajmuje i co oni mogliby tam robić. Ale odsłon na YouTubie to im nie przysparza. O wzmiankach w portalach internetowych i mediach społecznościowych nie wspominając. 

 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj