PSL obronił pozycję
7 proc. dla ludowców
Ludowcy, z 7 proc. głosów, zdobędą cztery mandaty w europarlamencie, jeśli oczywiście ostateczny wynik potwierdzi to, co na razie mówią sondaże. Tyle, ile mieli do tej pory.
Adam Stępień/Agencja Gazeta

Władysław Kosiniak-Kamysz nie zdobywa w takiej konfiguracji mandatu. To i tak sukces, przedwyborcze notowania ludowców były przecież marne. Nie można było nawet wykluczyć, że PSL w ogóle nie przekroczy progu 5 procent. W przypadku PSL sondaże często się mylą, są wyraźnie gorsze niż rzeczywiste wyniki.

Z tego, że PSL obronił dotychczasowy stan posiadania, mają prawo cieszyć się także europejscy chadecy, bo PSL wspólnie z Platformą należy właśnie do tej frakcji. Złe wyniki PSL i wypadnięcie tej partii z europarlamentu mogłyby ją mocno osłabić.

Co taki rezultat wyborów do Parlamentu Europejskiego oznaczać będzie dla krajowej polityki PSL? Spekulowano, że gdyby ludowcy znaleźli się pod progiem, oznaczałoby to szybką zmianę szefa partii. Obrona zajmowanych pozycji nie musi jednak oznaczać odroczenia zmiany lidera. Wydaje się, że to zależy przede wszystkim od wewnętrznego układu sił w samej partii. Janusz Piechociński, z którego ludowcy zadowoleni nie są, będzie prezesem partii do czasu, aż jeden z głównych rywali – czyli Waldemar Pawlak lub Marek Sawicki – dojdzie do wniosku, że ma wyraźnie więcej szabel, więc może przystąpić do ataku. Na razie nic na to nie wskazuje. Ale powrót Marka Sawickiego na stanowisko ministra rolnictwa pracuje na jego korzyść, zwiększa przyszłe szanse. Jeśli więc Waldemar Pawlak nosi się z zamiarem ponownego objęcia władzy nad partią, musiałby to robić szybko. Bo jego czas może minąć.

Jesienne wybory samorządowe mogą jednak to starcie przyspieszyć. Są dla ludowców o wiele ważniejsze niż cztery mandaty do Parlamentu Europejskiego. Te są w zasadzie prestiżowe, w samorządowych zaś chodzi o realną władzę w terenie. Wiele miejsc pracy dla lokalnych działaczy w gminnych i powiatowych urzędach, szkołach, szpitalach, a także urzędach pracy i agencjach rolnych. Frekwencja będzie w nich też zapewne o wiele większa. Partia musi się więc do nich dobrze przygotować, bo tu jej głównym rywalem o głosy wiejskich wyborców będzie Prawo i Sprawiedliwość.

Janusz Piechociński nie okazał się przywódcą, który prowadzi do zwycięstwa. Nie przysporzył partii głosów inteligencji z małych miast. Jest on wyraźnie prezesem przejściowym, sprawującym funkcję do czasu wyłonienia prawdziwego lidera. Tegoroczne i przyszłoroczne wybory zapowiadają szybsze tempo zmian.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj