Minister kultury u Paradowskiej: Będę bronić wolności słowa
Moje wypowiedzi wspierające wolność artystów i prawa do ich suwerennej wypowiedzi artystycznej to przede wszystkim wsparcie wolności słowa i przestrzegania w Polsce prawa i konstytucji – mówiła w Poranku Radia TOK FM minister kultury Małgorzata Omilanowska.
Pani z trąbką z Poznanskiego Zwiazku Patriotycznego podczas czytania tekstu sztuki ' Golgota Picnic ' przez uczestnikow ' Pikniku Golgota - zrób to sam ' akcji zorganizowanej w całym kraju.
Piotr Skornicki/Agencja Gazeta

Pani z trąbką z Poznanskiego Zwiazku Patriotycznego podczas czytania tekstu sztuki " Golgota Picnic " przez uczestnikow " Pikniku Golgota - zrób to sam " akcji zorganizowanej w całym kraju.

Małgorzata Omilanowska odbiera nominację z rąk prezydenta
Maciej Śmiarowski/Kancelaria Prezesa RM

Małgorzata Omilanowska odbiera nominację z rąk prezydenta

Janina Paradowska
Tadeusz Późniak/Polityka

Janina Paradowska

Początki pracy nowej minister kultury, dotychczas wiceminister w tym resorcie, zbiegły się ze sporem wokół przedstawienia „Golgota Picnic”. Małgorzata Omilanowska stanęła po stronie twórców tego przedstawienia. Przypomnijmy: kilka dni temu nowa minister podczas rozdania nagród w 20. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej w Warszawie zwróciła się do środowiska teatralnego: „W ministrze kultury macie żelazne oparcie. Nie ma miejsca w Polsce dla cenzury”. Dodała również, że wolność wypowiedzi artystycznej to podstawa demokracji i to są zapisy konstytucyjne. „Ja na tę Konstytucję przysięgłam. I to nie były puste słowa” – podkreśliła minister.

– To mnie nawet trochę zdziwiło – przyznała Janina Paradowska w Poranku Radia TOK FM. – Przeczytałam ten tekst i nie wydał mi się on specjalnie intelektualnie ciekawy. Może jestem za głupia, by rozumieć, o co w nim chodzi?

– Ta sytuacja ma niewiele wspólnego z zawartością tego tekstu. Moje wypowiedzi wspierające wolność artystów i prawa do ich suwerennej wypowiedzi artystycznej to przede wszystkim wsparcie wolności słowa i przestrzegania w Polsce prawa i konstytucji. To nie oznacza, że odbieram drugiej stronie prawo do demonstrowania i okazywania swojego oburzenia. To nie jest opowiedzenie się po jednej stronie. To opowiedzenie się po stronie prawa polskiego.

Prowadząca audycję Janina Paradowska zgodziła się, że stosowanie cenzury, zwłaszcza prewencyjnej, jest sytuacją skandaliczną: – Zastanawiam się jednak, czy bez wywoływania skandali taka twórczość by przeżyła – zapytała publicystka, przypominając, że w przypadku „Golgota Picnic” skandal wywołał metropolita poznański, który jako pierwszy zaczął protestować.

Minister Omilanowska uważa, że tak, choć nie jest to spektakl obliczony na duży skandal i przewidziany na dużą publiczność: – To spektakl niszowy. Przypomnę, że miało go obejrzeć 400 widzów.

Publicystka POLITYKI miała wrażenie, że w tym sporze doszło do zderzenia „dwóch fanatyzmów”: – Trudno mi się było w tym odnaleźć – przyznała. – Czy ma pani do kogokolwiek pretensje, że do tego doszło? Na przykład do policji? – zapytała Janina Paradowska.

Minister kultury poprzedniego dnia odbyła „dobrą rozmowę” z komendantem głównym policji Markiem Działoszyńskim, który poinformował ją o działaniach policji w Poznaniu i innych miastach w kontekście tej sprawy: – Przekonał mnie, że policja działała w tej sprawie zgodnie z prawem i ze zdrowym rozsądkiem. Co więcej, komendant zapewnił mnie, że w przyszłości policja jest gotowa zarówno do zabezpieczania pokojowych demonstracji, jak i dostępu widzów do wydarzeń artystycznych realizowanych legalnie w polskich teatrach. Wystarczy ją tylko o to poprosić – stwierdziła minister Omilanowska.

Konserwatorzy zabytków: komu mają podlegać?

Janina Paradowska poruszyła też sprawę Zofii Cybulko, zastępcy podlaskiego konserwatora zabytków, która „demaskuje żydostwo”: uznaje, że „Golgota Picnic” to „manifestacja agresywnego żydostwa”, awangarda „finansowana z Fundacji Batorego, czyli żydostwo”. – Z tego, co wiem, ta pani straciła już pracę. Jako urzędnik państwowy nie powinna była zabierać publicznie głosu w ten sposób – odparła minister Omilanowska. – Od urzędników państwowych wysokiego, jak i niższego szczebla oczekujemy wstrzemięźliwości w słowach. Przypominam jednak, że służby konserwatorskie podlegają ministrowi administracji i cyfryzacji.

– Czy nie powinny jednak podlegać ministrowi kultury? – zapytała Janina Paradowska. – O to będziemy się starać – odparła minister Omilanowska. Jak przyznała minister, to dla jej resortu duża sprawa, ponieważ teraz czeka na narodowy program rewitalizacji polskich miast, zwłaszcza poprzemysłowych. Program wymaga „zdecydowanych i trudnych decyzji”, a to oznacza porozumienie środowisk konserwatorskich, eksperckich i urzędników. – Aby to się stało, musi zmienić się system przyporządkowania konserwatorów wojewódzkich. Nie mogą być częścią administracji, powinny być częścią kultury.

Minister przyznała, że rozpoczęła już na ten temat rozmowy z ministrem Rafałem Trzaskowskim, choć zdaje sobie sprawę, że „nie będzie to proste” ze względu na dość wyraźnie artykułowane oczekiwania wojewodów wobec zadań konserwatorów zabytków: – Czekają nas dyskusje i negocjacje oraz poszukiwanie kompromisu – stwierdziła minister, która przyznaje, że chce, by konserwatorzy byli „ściśle powiązani ze środowiskiem eksperckim”.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj