Pod knutem Angeli

Córka właściciela pensjonatu Zeus ucieleśnia moje marzenia o Grecji. O której mam zejść na śniadanie, aby trafić na nią, nieświadomą swych wdzięków, leniwie obracającą się pośród nielicznych i milkliwych gości? Czy na pewno pełnoletnią? Z pobłażliwą, nieobecną uprzejmością sprzątającą po żałosnej biesiadzie płowych ludów Północy. Jej ojciec zlicza na palcach każdego Niemca, Rosjanina i Polaka. I wciąż mu brakuje. Puste pokoje zieją niczym małe Hadesy, puste stoliki groźnie wystawiają rogi. Wszystko streszcza się w jednym złowrogim imieniu: Angela! Zła anielica-czarownica zza gór przesłoniła słońce Hellady i wzburzyła lazur jej wód. Helios i Okeanos żądają ofiary przebłagalnej za tę wściekłą erynię. Można ją złożyć w każdej cerkwi. Można też zagłosować na Złoty Świt. Wyjdzie na to samo.

Spośród wszystkich wielkich greckich słów, bez których wciąż nie umiemy się obejść, przedrzeźniając je w swoich dzikich językach, najwięcej życia jest dziś w słowie „kryzys”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj