Karnowscy wracają do „Resortowych dzieci”. Przez kłopoty SKOK-ów?
Kierowany przez braci Karnowskich tygodnik w „wSieci” dołączył do najnowszego wydania specjalny dodatek z fragmentami książki będącej efektem dzikiej lustracji dokonanej na twórcach polskich mediów.
Bracia Karnowscy. Od lewej: Jacek i Michał.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Bracia Karnowscy. Od lewej: Jacek i Michał.

Okładka dodatku do tygodnika „wSieci“
Polityka

Okładka dodatku do tygodnika „wSieci“

„Resortowe dzieci. Media” – bo o nich mowa – ukazały się na rynku w grudniu ubiegłego roku. Autorami książki są dziennikarze i publicyści prawicowych gazet, mocno sprzyjający PiS (jeden z nich to Jerzy Targalski, były członek PZPR, za rządów PiS wiceszef Polskiego Radia). Wydawcą – silnie odwołująca się do katolicyzmu „Fronda” (określająca się jako „wydawnictwo poświęcone”).

Sięgając po archiwa IPN, twórcy książki opisali nie tylko rzekomą przeszłość agenturalną osób związanych z najważniejszymi polskimi mediami (m.in. TVN, „Gazetą Wyborczą”, POLITYKĄ czy radiową Trójką), ale – co szczególnie bulwersuje – działalność ich rodziców w okresie PRL. Choć autorzy wybitnie instrumentalnie wykorzystali państwowe archiwa, IPN nigdy się od ich działań nie zdystansował, a sposobu korzystania ze zbiorów Instytutu nie komentował. „Nie wydaje mi się, żeby zadaniem IPN było recenzowanie książek ex cathedra. Uczestniczymy w debatach, ale nie możemy weryfikować całego rynku książki ani być stroną w aktualnych sporach politycznych” – mówił prezes IPN Łukasz Kamiński w rozmowie z Jackiem Żakowskim, która ukazała się w POLITYCE kilka tygodni po premierze książki.

Autorzy „Resortowych dzieci” na spotkaniach autorskich chwalili się sprzedażą idącą w dziesiątki tysięcy egzemplarzy, niedawno zaś zapowiedzieli kontynuację – druga część ma się ukazać w listopadzie. „W książce opisani będą przede wszystkim funkcjonariusze służb specjalnych PRL oraz osoby pozyskane przez nich jako tajni współpracownicy i tacy, którzy figurują w archiwach służb specjalnych PRL. Pojawią się nazwiska dziennikarzy, polityków czy naukowców. Skupimy się również na funkcjonariuszach służb specjalnych, którzy tworzyli media” – mówiła w WirtualnychMediach.pl jedna z autorek.

Tymczasem fragment pierwszej części „Resortowych dzieci. Media” opublikował w formie specjalnego dodatku tygodnik braci Karnowskich „wSieci”. Zapowiadana wcześniej publikacja zbiegła się w czasie z informacjami o kłopotach samego tygodnika oraz SKOK-ów, z którymi spółka wydająca „wSieci” jest kapitałowo powiązana.

Sprzedaż gazety od roku regularnie spada. Według najnowszych danych (z maja) „wSieci” rozchodzi się miesięcznie w liczbie 77 tys. egzemplarzy, o ponad 26 tys. mniej niż w kwietniu 2013 r. Kłopoty mają również SKOK-i. Niedawno SKOK „Wspólnota” – jedna z największych kas w Polsce – zawiesiła działalność z powodu kłopotów z płynnością, niebawem można się spodziewać wniosku o jej upadłość. Decyzję w tej sprawie podjęła Komisja Nadzoru Finansowego, która od 2012 r. sprawuje nad Kasami nadzór.

Jak pisała niedawno w „Gazecie Wyborczej” Bianka Mikołajewska (która wcześniej działalność SKOK-ów opisywała w POLITYCE), „decyzja KNF rozwścieczyła prawicowych publicystów, zwłaszcza z mediów wspieranych finansowo przez Kasy”. Problemy finansowe mają również inne SKOK-i.

O ich problemach oraz silnych powiązaniach z PiS (Grzegorz Bierecki, najważniejsza osoba w SKOK-ach, jest senatorem PiS, ekspertyzy dla SKOK pisał Lech Kaczyński) informowały nie tylko POLITYKA i „Gazeta Wyborcza”, lecz także inne media, których przedstawiciele zostali zlustrowani w „Resortowych dzieciach” – przypomnienie fragmentów tej książki akurat teraz można potraktować jako prewencyjne uderzenie, mające podważyć wiarygodność tych, którzy publikują materiały na temat SKOK. Tani chwyt.

Część z wymienionych w książce osób rozważała pozwanie wydawcy i autorów; na razie zdecydował się na to Jacek Żakowski, który zażądał usunięcia z okładki swej podobizny. W styczniu tego roku sąd przychylił się do jego wniosku, uznając, że „umieszczenie na okładce książki wizerunku pana Jacka Żakowskiego może naruszyć jego dobra osobiste ze względu na to, że żadne fakty nie uzasadniają przypisania mu cech objętych tytułem książki”.

Tym, co może zniechęcać do wejścia na drogę prawną, jest bardzo długi czas trwania takich procesów. Nawet korzystny wyrok po kilku latach nie ma już większej wagi. Co nie oznacza, że reakcji należy zaniechać. Ta zawsze jest konieczna: kiedy ukazują się takie „dzieła” jak „Resortowe dzieci”, a już zwłaszcza, kiedy odgrzewa się stare kotlety, które zresztą nigdy nie były świeże.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj