Sprawdź, jaki masz światopogląd
Od lewaka do katotaliba
Poglądy na świat dzielą Polaków bardziej niż wojna PiS z Platformą. Jak przebiegają linie tego podziału?
Prostacka wersja dzisiejszego podziału wizji świata wyraża się w zestawieniach: leming kontra pisior, lewak kontra katotalib.
Polityka

Prostacka wersja dzisiejszego podziału wizji świata wyraża się w zestawieniach: leming kontra pisior, lewak kontra katotalib.

Czy istnieją naturalne role kobiety i mężczyzny, czy płeć może podlegać wyborowi?
Rafał Kuźma/Forum

Czy istnieją naturalne role kobiety i mężczyzny, czy płeć może podlegać wyborowi?

Czy zwolennik liberalizacji aborcji może być jednocześnie wyznawcą teorii o zamachu smoleńskim?
AN

Czy zwolennik liberalizacji aborcji może być jednocześnie wyznawcą teorii o zamachu smoleńskim?

W Polsce mamy do czynienia ze starciem często krańcowo odmiennych wizji świata, sposobów patrzenia na rzeczywistość, systemów wyznawanych wartości. Można wręcz mówić o wojnie sumień, kulturowym starciu, które zwłaszcza ostatnio weszło w ostrą fazę.

Światopogląd tym różni się od poglądów stricte politycznych, że dotyczy przede wszystkim spraw podstawowych, ostatecznych: życie, śmierć, rodzina, kobieta, mężczyzna, naród, prokreacja, seks, dzieci, wiara. Oczywiście to się przenosi również na kwestie ekonomiczne, społeczne: czy człowiek ma liczyć tylko na siebie, ile mu jest winna wspólnota, czy państwo ma być silne, dające cel, czy być jedynie administratorem i nie zawracać głowy? Czy istnieją naturalne role kobiety i mężczyzny, czy płeć może podlegać wyborowi itd.

Do starych sporów stale dochodzą nowe, związane choćby z postępem technologii medycznych, z nowymi formami życia rodzinnego, zmianami cywilizacyjnymi. Członkowie jednej narodowej wspólnoty mogą się między sobą skrajnie różnić w zasadniczych sprawach. Czy demokratyczny system jest na to odporny?

Leming kontra pisior

Demokracja jest nieustannym ścieraniem się różnorodnych racji, często przeciwstawnych, tworzy otwarte pole dla konkurujących ze sobą światopoglądów. Można przypomnieć choćby polskie parlamenty okresu międzywojennego, gdy ich geografia polityczna rozpościerała się od skrajnej lewicy po skrajną prawicę, z rozbudowanym centrum w środku. Cechą tej geografii było to, że zarówno obserwatorzy z zewnątrz, jak też sami członkowie każdej z partii występujących w tej układance, precyzyjnie określali ich (i swoje) miejsce oraz cechy światopoglądowe.

Dzisiaj o takiej klarowności podziałów – trzymajmy się przykładów polskich – nie może być mowy. Wydawałoby się, że niby nietrudno dopasować swój światopogląd do określonej partii, ale w praktyce tak nie jest. PiS niby jest prawicowy, ale już w kwestiach ekonomicznych czy społecznych widać myślenie socjalistyczno-związkowe, etatystyczne, gdzie państwo pełni rolę centralną i wszechwładną, a to opcja daleka od klasycznego konserwatyzmu. O poglądach Platformy trudno powiedzieć cokolwiek pewnego, raz sięga ona po koncepcje liberalno-lewicowe, innym razem zbliża się do idei konserwatywnej, czasami nawet radykalnej. Środowiska lewicowe natomiast są podzielone, ideowo i politycznie niedookreślone, a w warstwie dotyczącej obyczajowości i modeli kulturowych w gruncie rzeczy – jak w przypadku SLD – mocno tradycyjne.

W efekcie swoistą magmowatość i niejasność podziałów światopoglądowych przysłania bardziej konkretny bipolarny podział polskiej polityki, personifikowany przez Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Rodzi to pozór, że do konkurencji stają dwie jasno określone ideowo formacje, dwie dominujące społecznie siły. Prostacka wersja dzisiejszego podziału wizji świata wyraża się w zestawieniach: leming kontra pisior, lewak kontra katotalib.

W ostatnich latach nasiliła się w Polsce po prawej stronie fala fundamentalistyczna. Taka ofensywa, można wręcz mówić o agresji, po drugiej stronie budzi oczywiście opór, czasami kontrofensywę. A też wymusza przeciwstawianie radykalizmowi fundamentalistycznemu jakiegoś własnego radykalizmu, choćby się radykałem wcale nie było. Ale trzeba trzymać front, dawać odpór, nie pękać. Nie oddaje to jednak prawdziwej mapy światopoglądowej Polaków, która jest o wiele bardziej złożona i ciekawsza, a tylko na użytek bieżącego politycznego konfliktu – uproszczona i często zafałszowana.

Narodowo-katolicki-feminizm?

Nieszczęściem dzisiejszej Polski jest właśnie zamknięcie jej w konflikcie politycznym, który z czasem przeobraził się we wtórny konflikt światopoglądowy, opieczętowany dodatkowo katastrofą smoleńską. On jest tak wszechwładny, że wchłania w siebie inne konflikty i odmienności, zastępuje je i unieważnia. Produkuje przeciwstawne sztance poglądów, z których trudno się wyrwać i to obu stronom.

Filozof Krzysztof Środa, badacz tego konfliktu, mówił „Gazecie Wyborczej” (14 kwietnia br.): „Mamy teraz takie dwa gotowe pakiety poglądów. Jeśli ktoś był za lustracją, to powinien wierzyć, że w Smoleńsku był zamach, a przy okazji powinien być przeciwko związkom partnerskim i uważać, że efekt cieplarniany jest wymysłem jakiegoś złowrogiego lewicowego lobby. Jakoś tak jest, że po jednej stronie ludzie mają lustrzane komplety poglądów. Jeśli ktoś jest za legalizacją marihuany, to powinien uważać, że Powstanie Warszawskie było smutnym szaleństwem, że religii w szkołach być nie powinno, a WSI rozwiązano niesłusznie. No i że w Smoleńsku zamachu nie było. A przecież większość tych dylematów logicznie nie wiąże się ze sobą. A nawet jeśli, to nie w sposób sztywny. Można sobie wyobrazić, że ktoś jest za ochroną mniejszości seksualnych, za ochroną Rospudy, a jednocześnie uważa, że aborcja jest zabiciem dziecka. Nie widzę sprzeczności”. Filozof dodał, że pakiety te coraz bardziej sztywnieją, coraz bardziej oddalają się od siebie, stają na przeciwległych biegunach.

Takie naruszające te sztywniejące pakiety paradoksy i pytania można mnożyć bez końca. Czy ateista może być przeciwko aborcji, a weganin za karą śmierci? Czy istnieje coś takiego jak narodowo-katolicki feminizm? Czy zwolennik liberalizacji aborcji może być jednocześnie wyznawcą teorii o zamachu smoleńskim?

Wojna polsko-polska osiągnęła taką fazę konfliktu, iż jakiekolwiek ustąpienie z pakietu jest traktowane jako zdrada. Nie ma zgody na wprowadzenie do niego wątpliwości i zastrzeżeń, na jakieś warunkowe poparcie. Przykładem dyskusje, konfuzje i wzajemne oskarżenia w prawicowym obozie i wśród tzw. niepokornych, wywołane krytykami Powstania Warszawskiego, głoszonymi wewnątrz tego środowiska.

Tak więc dwa pakiety są sztywne i skompletowane, ale inne, których w demokracji powinno być w bród i dałyby układać się w prawdziwą tęczę barw, albo wegetują na marginesie, w swoich niszach, albo trwają w jakichś pozach i gestach, bez większego znaczenia dla całości życia społecznego. I mimo że racje w istocie nie są rozłożone symetrycznie, wedle porządków i zasad podlegających obiektywnej weryfikacji (zwłaszcza to widać przy katastrofie smoleńskiej) i nie są sobie równe, przecież psychologicznie ta symetria istnieje.

„W pewnym momencie – mówi Krzysztof Środa – porobiło się symetrycznie. Mówi się, że nie ma dowodu, który przekona wyznawców zamachu do zmiany zdania. Ale – uwolnijmy wyobraźnię i zdobądźmy się na szczerość – czy jest jakiś dowód, który przekona nas, że zamach był? Ja prywatnie mogę powiedzieć, że miałbym duży kłopot z jego przyjęciem. Za dużo emocji i słów zaangażowałem w odpieranie tego szaleństwa”.

Z tego punktu widzenia dominujące w Polsce podziały polityczne czynią nam często krzywdę, redukują złożony świat przeżyć i myśli ludzi do siermiężnego dylematu: albo za tym, albo za tym, bądź: na pewno nie za tym. Nie będę popierał tego projektu, bo stoi za nim Platforma, albo – zawsze głoszę pogląd przeciwny do tego, jaki sformułuje PiS.

Taka postawa może i ułatwia życie, a nawet daje się jakoś uzasadnić zaciekłością politycznego konfliktu, gdzie zwycięzca może być tylko jeden, ale intelektualnie zubaża. W świecie, który nastąpi po dominacji PO i PiS, a taki w końcu musi nadejść, ta mentalna pauperyzacja jeszcze długo będzie się wszystkim odbijać. Na razie nie widać szansy na wyrwanie się z tego politycznego fatalizmu. A może w przyszłości wpływ na politykę będą mieli właśnie „niespakietowani”?

Niedawno znany konstytucjonalista, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, przyznał, że opowiada się za karą śmierci w nadzwyczajnych przypadkach. Wzbudziło to dużą konsternację, że oto człowiek „na poziomie”, przedstawiciel warszawskiej elity, a tu nagle kara śmierci. Ale to nie jednostkowy przypadek. Wiele osób przyznaje, że nagle łapie się na „nieprawomyślnościach”. Że oczywiście kobieta powinna decydować o własnym ciele, ale jednak aborcja „na życzenie” to coś w gruncie rzeczy przerażającego. Że homoseksualiści powinny mieć wszelkie prawa, ale czy to naprawdę stuprocentowo taka sama norma jak heteroseksualizm? Zwolennicy pakietu dowodzą jednak, że liberalna integralność jest bardzo ważna, bo światopogląd narodowo-katolickiej prawicy nie ma słabych punktów i przetacza się jak walec. Rozhermetyzowanie drugiej strony tylko ułatwi tę ekspansję.

Tym bardziej istotne jest, by dobrze rozpoznać swoje prawdziwe myśli, swój ogląd rzeczywistości i wartości, w związku z istniejącym w Polsce konfliktem, ale też – a może jeszcze bardziej – ponad nim i obok niego. Odpowiedzieć sobie na pytania o samego siebie, szczerze odnaleźć w sobie to, co jest pewne i ugruntowane, ale także to, co jest płynne i jeszcze niedookreślone. Także choćby po to, by nie być zakładnikiem dwóch dominujących i sztywnych pakietów, stworzonych i narzucanych przez innych. I znaleźć odwagę, by te pakiety rozszywać, a układać sobie własne.

To pozwala budować odmienne sieci poglądów, wprowadzać do nich kryteria z różnych porządków. Zamiast geografii politycznej ułożonej tradycyjnie od lewa do prawa, można ułożyć geografię światopoglądową od progresji do regresji, od postępu do konserwatyzmu, od oświecenia do restauracji, wreszcie mapę typów osobowych od anarchizujących do autorytarnych. Wszędzie na tych mapach gdzieś jesteśmy, tylko trzeba się odnaleźć.

Klucz do świadomego głosowania

Dlatego proponujemy udział w naszym teście: „Sprawdź swój światopogląd”, który, mamy nadzieję, pomoże przynajmniej we wstępnym rozeznaniu, co do miejsca na światopoglądowej mapie. Także po to, aby świadomie wybierać, nie tylko podług powierzchownych kryteriów, trzydniowych afer, incydentalnych gaf polityków, ale zgodnie z najgłębszym kulturowym i ideowym pokrewieństwem z politycznymi formacjami. Rozpoznanie własnego światopoglądu, szczera przed samym sobą odpowiedź na trudne pytania współczesności, a potem dopasowanie poglądów do politycznej sceny, bo innej nie ma – to klucz do świadomego głosowania. A nadchodzące miesiące przyniosą kilka wyborów, które rozstrzygną o przyszłości kraju być może na całą dekadę.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj