Branie na sumienie

Zawrotną zaiste karierę zrobiło u nas w ostatnich miesiącach pojęcie sumienia. Okazuje się, że wszyscy, nawet lekarze i nauczyciele, mają takowy organ i bardzo chcą z niego korzystać, tylko nikt jakoś nie mówi, co ten organ robi i o co z tym sumieniem chodzi.

A zatem ad rem, a właściwie ad conscientiam, gdyż termin „sumienie” najczęściej z kościelnych pada ust, a wtenczas słowo to jest przekładem scholastycznego conscientia. W średniowiecznej doktrynie etycznej, która w zasadzie obowiązuje do dziś, sumienie to zdolność do działania zgodnie z rozeznaniem zasad dobra i zła (prawa naturalnego), a w szczególności stosowania ogólnej normy do konkretnych przypadków, jakie niesie życie. Nasza ogólna zdolność kierowania się rozumem w działaniu dążącym do dobra i unikającym zła, zdolność zwana cnotą roztropności, wymaga umocowania w praktycznej sprawczości, która wiąże intelekt z wolą, wyzwalając konkretne działanie skierowane ku dobru.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj