Schetyna do rządu, czyli ciuciubabka z MSZ
Grzegorz Schetyna poradzi sobie z ministrowaniem, tak jak Sikorski z marszałkowaniem, ale jaki ma być merytoryczny sens i pożytek z takich roszad, trudno pojąć. Łatwiej zrozumieć te roszady jako wynik wewnętrznych targów w Platformie.
materiały prasowe

Grzegorz Schetyna może zostać ministrem spraw zagranicznych, spekulują media. Prezydent Bronisław Komorowski w rozmowie z Janiną Paradowską dał do zrozumienia, że nie widzi w roli nowego szefa dyplomacji Jacka Rostowskiego. Wiadomo, że przyjęcia tej teki odmówił Jerzy Koźmiński, dość powszechnie uważany za dobrego kandydata. W tej sytuacji medialne reflektory skierowały się na obecnego szefa komisji spraw zagranicznych, którym Schetyna jest od listopada 2011 r.

Zaledwie tydzień temu (10 września) Schetyna powiedział mediom, że jego zdaniem akurat teraz jest zły moment na zmianę na stanowisku ministra spraw zagranicznych. Trudno się z nim nie zgodzić. Co więc się stało, że dziś spekulujemy właśnie o Schetynie jako następcy Radosława Sikorskiego?

Jeśli Schetyna faktycznie zostanie przez premier Ewę Kopacz zaproponowany na ministra spraw zagranicznych, będzie to wiadomość podobnie zaskakująca, jak przejście Sikorskiego na funkcję marszałka Sejmu. I budząca podobnie mieszane uczucia.

Sikorski poradzi sobie z marszałkowaniem, tak jak Schetyna z ministrowaniem, ale jaki ma być merytoryczny sens i pożytek z takich roszad, trudno pojąć. Łatwiej zrozumieć te roszady jako wynik wewnętrznych targów w Platformie, ale i on nie jest pewny, bo nowa plotka głosi, że Sikorski jednak nie pójdzie w marszałki. 

Grzegorz Schetyna otarł się o politykę międzynarodową w praktyce, kiedy na mocy konstytucji pełnił krótko obowiązki głowy państwa po katastrofie smoleńskiej. Ma duże doświadczenie polityczne i państwowe. Nie przypominam sobie jednak znaczącej wypowiedzi Schetyny na tematy międzynarodowe ani jakiegoś znaczącego publicznie jego wystąpienia czy działania na forum komisji spraw zagranicznych.

Tymczasem, zgodnie z planem prac komisji, już wkrótce Schetyna musiałby w nowej roli przedstawić jej informację o perspektywach politycznego rozwoju Unii Europejskiej, współpracy rozwojowej, Partnerstwa Wschodniego, opieki nad Polonią, stosunkach polsko-litewskich, polsko-indyjskich, polsko-afrykańskich, a przed końcem roku jeszcze o sytuacji na Ukrainie.

Oczywiście miałby do pomocy urzędników i ekspertów MSZ, ale czy brzmiałby w Sejmie dostatecznie wiarygodnie? Moim zdaniem Grzegorz Schetyna bardziej by się państwu polskiemu przydał np. jako minister infrastruktury i rozwoju.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj