Psycholog o Dniu bez Samochodu. Czy to działa?
Od dnia do roku bez samochodu
Europejski Dzień bez Samochodu (22 września) ma promować korzystanie z transportu miejskiego.
Podkreśla się, że jednym ze skutków jazdy samochodem jest zanieczyszczenie powietrza.
Nabeel Syed/StockSnap.io

Podkreśla się, że jednym ze skutków jazdy samochodem jest zanieczyszczenie powietrza.

W wielu miastach Polski komunikacja miejska jest tego dnia bezpłatna. Czy jednorazowe zachęcanie do przesiadania się do komunikacji miejskiej może być skuteczne?

Badania psychologów społecznych wskazują, że tak, chociaż wpływ ten może być dość ograniczony. Przeprowadzona przez Sebastiana Bamberga i Guido Mösera analiza 57 badań na temat zachowań proekologicznych wykazała, że istnieją trzy główne warunkujące je czynniki. Są to: postawa wobec zachowania, postrzegana kontrola zachowania oraz norma moralna. W odniesieniu do wyboru transportu publicznego zamiast auta byłoby to odpowiednio: postrzeganie komunikacji miejskiej jako przyjaznej; postrzeganie tej komunikacji jako dostępnej i mogącej skutecznie zastąpić codzienną jazdę samochodem, w końcu uznanie, że jazda komunikacją miejską jest zgodna z czyimiś przekonaniami moralnymi.

Akcja Europejskiego Dnia bez Samochodu skupia się wokół dwóch głównych kwestii. Z jednej strony chodzi o pokazanie, że transport samochodowy prowadzi do pogorszenia się stanu środowiska naturalnego, w tym również jakości życia w najbliższej okolicy. Dlatego podkreśla się, że jednym ze skutków jazdy samochodem jest zanieczyszczenie powietrza. Badania psychologiczne pokazują, że wzbudzane przez te komunikaty poczucie winy wpływa na kształtowanie się osobistych norm moralnych.

Z drugiej strony próbuje się tworzyć społeczną normę korzystania z komunikacji publicznej przez urzędników miasta. Dniu bez Samochodu towarzyszą doniesienia o rezygnacji przez prezydentów miast czy burmistrzów z auta. W działaniu tym najłatwiej popełnić błąd. Po pierwsze, Dzień bez Samochodu pokazuje wyjątkowość takiego zachowania. Co roku media podają przykłady urzędników miejskich, którzy na obchody święta przyjeżdżają autem. To może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. O wiele większą wagę przywiązujemy do zachowań rzeczywistych niż do deklarowanych norm moralnych.

Jednorazowa rezygnacja z opłaty za przejazdy komunikacją publiczną nie zastąpi też działań systemowych – tzn. zwiększania dostępności i efektywności komunikacji miejskiej. Można być osobą proekologiczną, ale wybierającą transport samochodowy ze względu na szybsze czasy dojazdu. Na postrzeganą kontrolę zachowania Dzień bez Samochodu raczej nie wpłynie. Jednokrotne przyzwolenie na jazdę bez biletu nie przekłada się na postrzeganie komunikacji miejskiej jako bardziej dostępnej.

Wniosek? Badania psychologii społecznej wskazują na pewien paradoks. Dzień bez Samochodu może prowadzić do zmiany zachowań, jeżeli nie jest wydarzeniem jednorazowym, ale współgra z polityką transportową miasta. Wtedy wzbudzane w trakcie niego postawy, zwłaszcza normy moralne, nie muszą kończyć się na jednym dniu, ale rozpocząć rok bez samochodu.

*

Adrian Wójcik – z wykształcenia socjolog, bliski jednak psychologii społecznej. Członek Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego oraz Laboratory for Comparative Social Research w Moskwie. Zajmuje się psychologią uprzedzeń oraz postawami prośrodowiskowymi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj