Zakaz uprawy i posiadania marihuany nie jest sprzeczny z konstytucją
Ziele w Trybunale
Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny. A równocześnie przyznał, że narkotyk ten może być użyteczny w terapii, więc zasugerował, że w takich przypadkach trzeba rozważyć zniesienie restrykcji.
Carlos Gracia/Flickr CC by 2.0

Sędziowie, co ważne, nie zajmowali się zasadnością samego karania za posiadanie nawet najmniejszej ilości „trawy”, i to na własny użytek.

Pamiętali pewnie, jakie kontrowersje – także wśród prawników – wywołał przed laty pomysł penalizacji samego posiadania narkotyków. Pomimo wielu ostrzeżeń o nieracjonalności, a i nieetyczności takiego rozwiązania (sam rozmawiałem wtedy na ten temat w „Tygodniku Powszechnym” z prof. Krzysztofem Krajewskim, kryminologiem z UJ i jednym z najlepszych w kraju specjalistów od zwalczania przestępczości narkotykowej), zwyciężyli zwolennicy sankcji – z więzieniem włącznie – dla palaczy, nawet tych okazjonalnych.

Dopiero z czasem – wobec wynikających z antynarkotykowych regulacji absurdów, czy wręcz patologii, w pracy policji i wymiaru sprawiedliwości (skądinąd możliwych do przewidzenia) – normy nieco złagodzono.

Teraz Trybunał oceniał jednak, na ile państwo może ograniczyć wolność obywateli i ich prawo do decydowania „o swoim życiu prywatnym i osobistym” – bo tego dotyczyła skarga kwestionująca zakaz posiadania marihuany.

Sędziowie stwierdzili, że nie są to wartości absolutne i ustawodawca może uznać za ważniejsze „bezpieczeństwo lub porządek publiczny” albo ochronę „zdrowia i moralności publicznej”, albo wreszcie wolności i prawa innych osób.

Stanowisko takie oznacza uznanie palenia marihuany przynajmniej za czynność nieobojętną społecznie. Nie przesądza jednak wcale, czy akurat środki karne są najlepszą bronią w walce z narkomanią – i paleniem „gandzi”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj