Sprawa Wiplera: Kto łamał prawo, a kto go bronił
W sprawie filmu pokazującego „wyczyny” posła Wiplera warto mieć na uwadze jeden fakt: nie publikując do tej pory nagrań, organy ścigania oddały amunicję brukowcom i posłowi Wiplerowi. Który – o czym trzeba pamiętać – w stanie nietrzeźwości zakłócał wówczas porządek publiczny, a nie bronił praworządności.
Agencja Gazeta

Po tym, jak ni stąd, ni zowąd upublicznione zostało nagranie z ubiegłorocznego starcia między pijanym posłem Przemysławem Wiplerem a interweniującym patrolem policji, parlamentarzysta triumfuje. Jego sugestiom, że to funkcjonariusze wykazali się brutalnością, sekundują niektórzy politycy i część mediów. Ale w rzeczywistości poseł wciąż może co najwyżej robić dobrą minę do złej gry.

Ujawniony – co nie jest bez znaczenia – w brukowcach film z zajścia pozbawiony jest dźwięku. Nie pokazuje też zajścia od początku do końca. Co najważniejsze: jeśli uważnie go obejrzeć, trudno wskazać moment, w którym policja miałaby wykazywać się wobec obywatela Wiplera szczególną brutalnością. Policjantka, oskarżana teraz przez wrażliwych obrońców Wiplera o bicie leżącego, owszem, okłada go pałą, ale czyni to wtedy, kiedy powalony przez jej kolegę poseł próbuje się wyrwać, rozdając zresztą na oślep serię kopniaków.

Oczywiście, być może przy lepszym wyszkoleniu dałoby się skuteczniej obezwładniać takich delikwentów. Być może funkcjonariusze (w tym panie policjantki) w obliczu bluzgającego pijaka powinni zachować jeszcze bardziej zimną krew i ograniczyć się do jednej przywołującej do porządku pały. Trudno, taka robota.

Nie sposób jednak porównywać tej sprawy chociażby z niedawnym przypadkiem ze Szczecinka, gdzie strażnicy miejscy najprawdopodobniej bili zatrzymanego na zimno, próbując na dodatek wymusić na nim podpis pod przyznaniem się do winy.

Prócz jednak pytania o to, czy policja jest wystarczająco dobrze przygotowana do interwencji, warto zapytać, dlaczego organy ścigania nie upubliczniły dotąd nagrań z monitoringu okolicy feralnej nocy – choć przyznawały, że są w ich posiadaniu (bo istnieje ponoć nawet kilka zapisów). Tym samym przecież oddały amunicję brukowcom. I posłowi Wiplerowi, który – co warto teraz szczególnie często przypominać – w stanie nietrzeźwości zakłócał wówczas porządek publiczny, a nie bronił praworządności.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj