Hofman z kolegami wyrzuceni z PiS
Co dalej z Hofmanem i spółką?
Formalności stało się zadość i Adam Hofman wraz z kolegami – Mariuszem Antonim Kamińskim i Adamem Rogackim – został wyrzucony z partii. Decyzja komitetu politycznego PiS była jednogłośna i oczywista, odkąd kilka dni wcześniej zapowiedział ją Jarosław Kaczyński.
Agencja Gazeta/Newspix.pl

Skądinąd to zabawne, że wiceprezes partii Mariusz Kamiński pytany o szczegóły odparł, że szczegółami się partia nie zajmowała; ciekawe, czy jako szef CBA był równie dociekliwy.

Werdykt komitetu ogłaszał następca Hofmana Marcin Mastalerek, a nie partyjny rzecznik dyscypliny i europoseł Karol Karski, zwany meleksem od czasu pewnego niefortunnego incydentu na Cyprze. Ale jemu trudniej byłoby pewnie perorować o wysokich standardach i braku pobłażliwości dla łamiących je polityków.

Co dalej z Hofmanem i spółką? Są w dużo gorszej sytuacji niż ich poprzednicy. Słowa „nigdy”, „na zawsze”, „śmierć polityczna” są może zbyt daleko idące, ale trzech panów na długo zniknie z polityki. A jeśli potwierdzą się wieści Radia Zet, że najpierw kupili bilety lotnicze, a potem złożyli wniosek o znacznie większą delegację samochodową, to sprawa karna ich raczej nie ominie. W głowę zresztą zachodzę, jak Sejm może godzić się na delegacje samochodowe do Madrytu, gdy jest to kilka razy droższe niż bilety lotnicze. No ale to obywatele płacą, więc niech płacą, jak pan chce sobie pojechać.

A co dalej z PiS? PiS i Platforma są jak dwaj ścigający się biegacze. I co wyścig powtarza się sytuacja, że tuż przed metą jeden z zawodników wyjmuje pistolet i strzela sobie w nogę. I zawsze jest to zawodnik w koszulce PiS. Aż człowiek zaczyna wierzyć w teorie spiskowe. Kaczyński już do końca kampanii będzie we wszystkich telewizjach i internetach oglądał siebie w towarzystwie Hofmana. To był zdecydowanie najgorszy moment dla PiS na wybuch tej afery.

Tyle skutki krótkofalowe, które przyniosą być może przegraną w wyborach do sejmików. Ale warto też się zastanowić, jakie to będzie miało skutki dla PiS na dłuższą metę. O zmianie ideowej trudno tu mówić, bo i hofmanowcom nie przyświecała żadna większa idea niż idea zwiedzania świata za cudze pieniądze. Ale organizacyjnie zmiana jest znacząca. Zaburzona została chwiejna równowaga między frakcjami. Na pozycji numer dwa w partii umocnił się Joachim Brudziński, który włada strukturami, a teraz zyskał wpływ na strategię medialną (a wcześniej na finansową). Ale akcja równa się reakcja i wkrótce otworzą się nowe fronty.

Zwłaszcza jeśli spojrzymy na to w perspektywie szerszej. Tegoroczne wybory – europejskie i zapewne lokalne – uświadomią politykom PiS, że szanse na przejęcie władzy za rok są iluzoryczne. Niektórzy już to zresztą wiedzą; dawno temu usłyszałem, że ruchy tektoniczne w PiS zaczną się od obalenia skarbnika. I Stanisława Kostrzewskiego już nie ma. Teraz zabrakło Hofmana, choć trzeba przyznać, że sam bezmyślnie dał głowę pod topór. W partii trwa cicha wojna, która jest w istocie wojną o schedę po prezesie, nawet jeśli mało kto ją teraz tak definiuje. Kończy się PiS w znanej nam postaci, w postaci znanej samemu Kaczyńskiemu.

A co z tzw. klasą polityczną? Trzymam kciuki za prześwietlenie wszystkich posłów wszystkich partii, ale nie o akcyjność tu chodzi. Trzeba zmienić system. Internet jest pojemny; każdy poseł powinien mieć na stronie sejmowej zakładkę „podróże” – a w niej rozliczenie każdej delegacji. I sprawozdanie z podróży. Media zadbałyby o ujawnianie co ciekawszych przypadków. Reszta to kwestia przyzwoitości i dotrzymywania obietnic, z czym też niestety bywa krucho – ale jest nadzieja, że jak, powiedzmy, Sławek mandatu nie oddał, to mu potem wyborcy nowego nie dadzą.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj