Wyborcom Platformy odechciało się wyjść z domów
Mniej więcej cztery punkty procentowe, które dzielą Platformę (27 proc.) od PiS (31 proc.) to niby nie jest bardzo dużo, ale trzeba jasno powiedzieć, że Ewa Kopacz w swym wyborczym debiucie poniosła klęskę.
Platforma Obywatelska/materiały prasowe

Wybory odbyły się w idealnym dla PO momencie, po zmianie na stanowisku premiera, gdy sondażowe notowania rosły, a główny rywal zajmował się gaszeniem pożaru po skandalu z Adamem Hofmanem w roli głównej. A mimo to PO przegrała, i to przegrała bardzo wyraźnie. Ciekawe, ilu politykom tej partii zaświeciła się lampka alarmowa „Kopacz to był jednak ryzykowny manewr”, ciekawe, ilu posłów zaczęło na nowo zastanawiać się nad szansami na własną reelekcję za rok.

Na głębsze analizy jeszcze przyjdzie czas, ale można się zetknąć z tezą, że błędem (i to błędem samej Kopacz) było złagodzenie retoryki wobec PiS, bo zdemobilizowało wyborców. Być może w sondażach dotyczących wyborów do Sejmu deklarowali, że poprą Platformę, a gdy przyszły wybory do sejmików, to im się odechciało wyjść z domu.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Platforma z panią premier wyjdzie z tego dołka. Czy uda się obronić władze w większości sejmików? Czy PSL pozostanie lojalnym koalicjantem na poziomie lokalnym? Czy wrażenie poprawią zwycięstwa w kilku miastach w drugiej turze 30 listopada?

Przed Kopacz bardzo trudny czas, bo jej partia wyczerpała już pierwszy kredyt zaufania po zmianie lidera, zaczyna się proza rządzenia, a wiatr powiał tymczasem w żagle opozycji.

Jarosław Kaczyński ma co świętować, wygrał pierwszy raz od 2005 r. Dał wiarę prawicowym wyborcom, że PiS może wygrać. Koalicje w tych województwach, w których wygrał PiS, będą wskazówką, co się stanie po wyborach 2015 r. Czy PiS znajdzie koalicjanta? Czy też powstaną koalicje przeciw PiS?

Mocną pozycję w samorządach potwierdziło PSL. Przy słabnącym SLD coraz aktualniejszy staje się dowcip Waldemara Pawlaka, który na pytanie, kto wygra wybory, odparł kiedyś: „nasz koalicjant”. Coraz trudniej wyobrazić sobie przyszłą koalicję bez udziału PSL, czy miałaby być to trójkoalicja PO-PSL-SLD, czy układ PiS-PSL.

Leszek Miller wciąż udaje, że to, na czym stoi jego partia, nie jest równią pochyłą, ale idzie mu coraz słabiej. Klęska ogólnopolska zbiegła się z klęską w Warszawie, gdzie kandydata Sojuszu pokonał Piotr Guział, polityk lokalny z coraz wyraźniejszymi ponadlokalnymi aspiracjami.

Skoro już jesteśmy w miastach, to na pełny obraz jeszcze poczekamy, ale daje się odczuć pewna zadyszka prezydentów. Drugie tury we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku i Warszawie wskazują, że obywatele są już trochę zmęczeni obecną władzą, choć nie na tyle jeszcze, by ją przepędzić. Czas ruchów miejskich jeszcze nie nadszedł.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj