Ewa Kopacz przedobrzyła: Za dużo pomysłów i sprzeczności w jej przemówieniu
Tysiąc i jeden priorytetów
Na konferencji z okazji stu dni rządu Ewa Kopacz przez godzinę wyczytała z kartki mnóstwo liczb i procentów.
Agencja Gazeta

To by się świetnie sprawdziło w wystąpieniu szefa GUS, ale zupełnie się nie sprawdziło w przemówieniu premiera.

Wytrwali słuchacze mogli się dowiedzieć o programach dla osób starszych i młodszych, rodzin wielodzietnych; o zmianach w ordynacji podatkowej i kodeksie budowlanym; o darmowych podręcznikach i rosnących wydatkach na obronność. Pani premier była ministrem obrony i edukacji, gospodarki i finansów, kultury, zdrowia i wszystkiego.

Nie chodzi o to, że te pomysły są niemądre, nie chodzi nawet o to, że są nieważne. Chodzi o to, że było ich zbyt wiele. Nie można mieć tysiąca i jednego priorytetów. A przecież miała szansę, by ta konferencja wyglądała całkiem inaczej. Przedstawiła dużo ambitniejszy, niż się wszyscy spodziewali, plan reformy górnictwa. Pozwoliła jednak, by utonął w morzu innych tematów.

Pani premier nieprzekonująco wypadła także w odpowiedziach na pytania dziennikarzy. Dwukrotnie dopytywana o to, czy w Polsce Ludowej należała do ZSL, nie zdobyła się na prostą wypowiedź „tak” lub „nie”, choć wypadałoby, żeby polityk wiedział, do jakich partii się zapisywał. Dzieci do ZSL nie brali.

Trudny do pojęcia, bo sprzeczny wewnętrznie, był monolog o opozycji. Kopacz skrytykowała ją za niechęć do współpracy, zaprosiła do współpracy, po czym orzekła, że za kilka miesięcy Polacy wybiorą między „Polską rozwoju, szukania przyjaciół wewnątrz i na zewnątrz naszego kraju, Polską nowoczesną” a „Polską skłóconą wewnątrz i kłótliwą na zewnątrz, Polską zastępczych konfliktów, czy wreszcie podziałów i kompleksów”. I dodała, że spór dotyczy „zupełnie odmiennych wizji naszego kraju”. To o jakiej niby współpracy można tu mówić?

Kopacz od początku swoich rządów zmaga się z wizerunkiem słabej liderki, która nie umie sprawować władzy. Unikała mediów, nie dała żadnego poważnego wywiadu, nie robiła konferencji prasowych. Teraz miała okazję pokazać się z innej strony, wskazać trzy–cztery najistotniejsze kwestie, które będą ją zajmowały do wyborów. Z kilkudziesięciu propozycji odziedziczonych po Donaldzie Tusku, zaproponowanych przez ministrów, wymyślonych przez siebie lub swych doradców – Kopacz powinna wybrać parę i skierować na nie uwagę opinii publicznej. Ta umiejętność różni polityka od urzędnika.

Wybór Kopacz na następczynię Tuska dał słabnącej Platformie oddech i pozwolił odrobić straty do PiS. Ale tego powietrza nie wystarczy do wyborów, które odbędą się za ponad dziewięć długich miesięcy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj