Bulwersująca pomyłka przy zabiegu in vitro, przeciwnicy metody triumfują
Nie zamroźcie in vitro!
Bulwersująca pomyłka w Szczecinie przy zabiegu in vitro nie powinna być argumentem dla przeciwników tej metody.
The 5th Ape/Flickr CC by 2.0

Christian Glatz/Flickr CC by 2.0

Ujawniony w Szczecinie skandal z pomyłkowym zapłodnieniem komórki jajowej należącej do innej kobiety niż ta, która była żoną dawcy nasienia, kładzie się cieniem na procedurach obowiązujących w placówkach świadczących zabiegi in vitro.

W tej bulwersującej sprawie jest jednak na razie tak wiele znaków zapytania, że jakiekolwiek ferowanie wyroków i oskarżeń wydaje się stanowczo przedwczesne. Nie wiemy, dlaczego doszło do tej pomyłki i kto zawinił w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w szpitalu w Policach. Czy był to błąd techniczny, czy też czyjeś rozmyślne działanie, by skrócić ból małżeństwa, które wcześniej kilkakrotnie starało się o dziecko? Nie wiemy też, z jakimi wadami dziewczynka się urodziła – na którym etapie ciąży powstały, czy były zdiagnozowane przed porodem?

Katalog pytań jest długi i podkreślam ich wagę po to, by wyrazić zdumienie, że ta przykra sprawa – choć nierozstrzygnięta – zdążyła już uaktywnić przeciwników in vitro, którzy zachowują się tak, jakby odnieśli swój największy tryumf. „A nie mówiliśmy? In vitro jest złem, nie dość, że przyczynia się do śmierci nienarodzonych dzieci, to jeszcze łatwo o pomyłki i częste wady wrodzone” – oto ton komentarzy z prawej strony sceny politycznej.

Mam jednak nadzieję, że skandaliczna pomyłka przez większość opinii publicznej nie zostanie odebrana w ten sposób – jako porażka metody, dzięki której wiele bezpłodnych par może doczekać się zdrowego potomstwa. Bo taka jest prawda o in vitro, choćby prawicowi publicyści i fundamentaliści kościelni chcieli zaklinać rzeczywistość, pokazując, jak zgubne mogą być decyzje wymierzone w wolę bożą. Filozof dr Barbara Czerska we wtorkowym programie TVP Info trafnie podsumowała tę sporną kwestię: „Myślę, że rozwój nauki jest zgodny z Myślą Bożą. Nie sądzę, aby in vitro było z nią sprzeczne, bo te dzieci by się nie rodziły”. A od czasu narodzin Louise Brown w 1978 r. przyszło ich na świat wiele tysięcy – zdrowych!

Z przykrością to piszę, ale pomyłki i błędy medyczne zdarzają się w ochronie zdrowia w każdej specjalności. Tak samo jak ryzyko urodzenia dziecka z ciężkimi wadami istnieje niezależnie od naturalnej czy sztucznej metody zapłodnienia. Nie wykorzystujmy więc incydentalnej tragedii tej mocno doświadczonej pary w sposób instrumentalny (przy czym warto zauważyć, że równie wielka tragedia spotkała dziewczynkę). Nie może być to powód do zahamowania rozwoju tej dziedziny medycyny ani zablokowania rządowego programu refundacji in vitro.

Przeciwnie! Ten przypadek wyraźnie pokazuje, że regulacje – których w Polsce wciąż się nie doczekaliśmy – są jak najbardziej potrzebne. Projekt ustawy o in vitro, którą Platforma Obywatelska obiecała już wiele lat temu, w końcu musi wpłynąć do Sejmu i zostać jak najszybciej przyjęty. W przeciwnym razie, bez procedur ustawowych, będziemy mieli do czynienia z wolną amerykanką.

Oczywiście żadne prawo nie wykluczy ludzkich błędów, ale przynajmniej prokuratura nie będzie umarzała postępowania w stosunku do skandalicznych uchybień, zasłaniając się brakiem przepisów.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj