Były funkcjonariusz SB w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego
Pałka doktora Kudrelka
Na strzelnicy w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Czy policjanci zdołają się obronić przed ostrzałem papierową amunicją?
Jakub Dobrzyński/Reporter

Na strzelnicy w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Czy policjanci zdołają się obronić przed ostrzałem papierową amunicją?

Jana Kudrelka nie należy lekceważyć. Każde jego pismo wymaga od Szkoły przemyślanej odpowiedzi w ustawowym czasie.
Margdrag/Wikipedia

Jana Kudrelka nie należy lekceważyć. Każde jego pismo wymaga od Szkoły przemyślanej odpowiedzi w ustawowym czasie.

I właśnie o to chodzi, stworzono nieprecyzyjną ustawę o dostępie do informacji publicznej, która umożliwia zadawanie pytań nie w interesie publicznym, ale całkowicie prywatnym – komentuje komendant WSPol dr Piotr Bogdalski. – Wystarczy jeden aktywny pan Kudrelek, aby sparaliżować dużą instytucję.

Żądają informacji

Jak Polska długa i szeroka, instytucje publiczne dotyka plaga osobników domagających się dostępu do informacji publicznych, chociaż mają na uwadze wyłącznie swój interes prywatny. Były burmistrz Skarszew na Kaszubach Dariusz Skalski musiał oddelegować kilku pracowników Urzędu Miasta, aby odpowiadali na pytania jednego – tak nazwijmy – korespondenta. Urzędnicy siedzieli i odpisywali pod osobistym nadzorem pani sekretarz urzędu. Pytań padło kilkaset, stworzono specjalny rejestr, gdzie je odnotowywano. Interesowało go wszystko, co dotyczyło decyzji burmistrza. Nawet szczegóły związane z delegacjami służbowymi. Panowała pełna świadomość, że każdy błąd w odpowiedzi czy opóźnienie zostaną przez przeciwnika wykorzystane do zadania uderzenia.

To była jego zemsta na mnie – tłumaczy były burmistrz. – Nie sprzedaliśmy mu gruntów, które dzierżawił od miasta. Były atrakcyjne, nad jeziorem, myślał, że kupi je za bezcen.

Większość samorządowych urzędów ma podobne problemy. Pół biedy, kiedy pytania zadaje opozycja – to jej wilcze prawo do politycznego wykorzystania ustawy o dostępie do informacji publicznej. Zdarzają się jednak osoby niezrównoważone psychicznie, sfrustrowane czy po prostu złośliwe. Są w stanie uporczywie nękać urzędników wyłącznie dla satysfakcji płynącej ze świadomości, że komuś zrobiło się wbrew. – Jeden w miarę przygotowany od strony prawnej obywatel skutecznie obezwładni każdy urząd – zauważa na podstawie nabytych doświadczeń były burmistrz Skarszew. Ostatnie wybory przegrał i uważa, że to w dużej mierze zasługa nękającego go byłego dzierżawcy. Ale wyniósł ważną nauczkę. – Nigdy więcej nie wrócę do samorządu – oznajmia. – Nie chcę być zakładnikiem ustawy o informacji publicznej i spryciarzy, którzy ją naginają.

Niektórym puszczają nerwy. Wójt pewnej gminy na południu Polski uderzył w miejscu publicznym człowieka, który wysłał mu 335 pytań motywowanych ustawą. – Jedno głupsze od drugiego – mówi dzisiaj. – Nie wytrzymałem, dałem mu po gębie. Teraz czekam na proces. Jak zostanę uznany za winnego, koniec mojej kariery w gminie.

W Wyższej Szkole Policji w Szczytnie pocieszają się, że skuteczność Jana Kudrelka słabnie. Prokuratury odmawiają wszczynania postępowań na podstawie jego skarg. MSW też odrzuca jego doniesienia. Powoli rośnie krąg instytucji, które dostrzegają bezzasadność poczynań doktora. Ten, niezrażony, dalej wysyła pisma z pytaniami, a odpowiadać trzeba.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj