Nasi codzienni łgarze
Od paru dni furorę we wszystkich mediach, nawet w radiu, robi zdjęcie z pewnej filmowej premiery.

Film był, jak zgodnie prawie cztery lata temu ocenili recenzenci i widzowie, nieudany. Nadzwyczaj udało się tylko jedno zdjęcie – przedstawiające trzech widzów, którzy dali się sfotografować po seansie. Któż by się spodziewał, że stanie się ono – zdjęcie znaczy – żelaznym dowodem w sprawie największego w III RP przekrętu finansowego. Kogo widzimy na tej fotografii? Dwóch producentów filmu „1920. Bitwa Warszawska”, dzisiaj oskarżonych o lepkie ręce, czyli defraudację pieniędzy w wołomińskim SKOK. Trzeci to prezydent Komorowski, uwikłany w aferę – jak ogłasza Prawo i Sprawiedliwość. Dlaczego uwikłany? Bo stoi pomiędzy tymi dwoma. Świetne rozstrzygnięcie.

W pierwszym odruchu chciałem zaproponować prawnikowi Ziobrze, by wprowadził je do Kodeksu karnego, lecz zrezygnowałem. Przecież cała ta nasza zjednoczona prawica jest po prostu cyniczna. „To lipa, ale ciemny lud to kupi” – mówił o Polakach 10 lat temu Jacek Kurski, wówczas bulterier, dziś popisowska sierota walcząca o powrót do taty z Warszawy i ojca z Torunia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną