Tydzień w polityce według Paradowskiej
Wybory radykalne
Drugi już zespół biegłych, tym razem działający na zlecenie prokuratury wojskowej, ustalił przyczyny katastrofy prezydenckiego Tu-154M pod Smoleńskiem.

Trwało to, bo trwało, ale zaskoczenia nie ma. Biegli prokuratury powtórzyli praktycznie w całości konkluzje sponiewieranego raportu komisji Millera. Zasadniczą przyczyną katastrofy były błędy załogi, sprowadzenie samolotu zbyt nisko i to w warunkach uniemożliwiających lądowanie, nieprzestrzeganie procedur, brak odpowiednich uprawnień większości załogi. Katastrofę spowodowała więc załoga tupolewa, a do nieszczęścia przyczynił się także bałagan wśród rosyjskich kontrolerów. Jeżeli wojskowi prokuratorzy deklarują dziś, że chcą postawić zarzuty dwóm członkom rosyjskiej obsługi lotniska, to tym symbolicznym w istocie gestem bardziej leczą nasze własne polskie rany, niż próbują zrzucić winę na rosyjską stronę. Zamachu nie było.

Po pięciu latach śledztwa wiemy więc to samo co wiedzieliśmy po kilku miesiącach od katastrofy, a specjaliści wiedzieli od razu, choć zapewne nie zdawali sobie sprawy ze skali zaniedbań i lekceważenia procedur w locie z najważniejszymi osobami w państwie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj