Sędziami będziem my

Odwaga staniała, rozum podrożał – powiedział znany krytyk Artur Sandauer w 1957 r. Teraz mamy chyba trend odwrotny – drożeje odwaga. Wiele odwagi trzeba mieć, będąc choćby sędzią. Kiedy jakiś wyrok się nie podoba, słyszymy, że „rządzi nami sędziokracja”. Wiele mógłby na ten temat powiedzieć sędzia Igor Tuleya, który kiedyś naraził się Zbigniewowi Ziobrze, uznając zatrzymanie Janusza Kaczmarka (byłego ministra spraw wewnętrznych w IV RP) za bezzasadne i nielegalne. Potem skazał dr. Mirosława G., ale jednocześnie skrytykował nadużycia władzy przez CBA, które porównał do praktyk stalinowskich. Taktyka organów ścigania „budzi przerażenie” – powiedział. Tuleya naraził się prawicy, która w akcie odwetu dobrała się do jego przodków i zlustrowała rodzinę do kości. Sędziom przydałaby się ochrona.

Teraz podobny los spotyka sędziego Wojciecha Łączyńskiego, który miał czelność wymierzyć Mariuszowi Kamińskiemu surową karę trzech lat bezwzględnego więzienia i zakaz zajmowania niektórych stanowisk przez 10 lat.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj