Proputinowskich motocyklistów trzeba w Polsce przywitać
Niech jadą
Zapowiadany rajd „Nocnych Wilków” do Berlina przez Polskę ma w sobie wiele z prowokacji. Nie znaczy to jednak, że należy ich zatrzymać czy – co byłoby zupełnie bez sensu – atakować.
Youtube

Zamiast o tym myśleć, lepiej byłoby się zastanowić nad innymi sposobami na przypomnienie, co to za ludzie, co robią i kogo popierają.

Gdy pod koniec kwietnia „Wołki” staną na białorusko-polskim przejściu granicznym w Terespolu, mogłaby ich powitać na przykład grupa aktywistów zajmujących się obroną praw człowieka oraz historyków (może z IPN?). Podczas odprawy celno-paszportowej odziani w skóry harlejowcy mogliby poznać garść nieznanych im zapewne faktów o działaniach Armii Czerwonej, której zwycięski marsz na Berlin sprzed 70 laty będą czcić.

Przypomnieliby sobie także polski i zachodni punkt widzenia na to, co ich idol Władimir Władimirowicz oraz oni sami robili i robią na wschodzie Ukrainy (dla mniej wtajemniczonych – członkowie grupy walczą w szeregach tzw. separatystów, kilku z nich zginęło; poparli też otwarcie aneksję Krymu).

Z kolei przedstawiciele polskich władz (Policji? Wojewody?) mogliby zrobić im krótki wykład z polskiego prawa o tym, że gloryfikacja komunizmu jest w Polsce karana, tak samo jak zbrodnie, których dopuścił się ich inny autorytet, czyli Józef Stalin. Przed wszystkim zaś jasne stanowisko powinien zająć nasz rząd, bo oczywiste jest, że rajd trudno traktować jako pokojowy, o czym świadczą prowokacyjne wypowiedzi lidera tej grupy Aleksandra Załdostanowa.

I – jeśli tylko dopełnią wszystkich formalności – niech sobie jadą. Na przykład w towarzystwie polskich motocyklistów, którzy zadbaliby, aby podczas drogi Rosjanie nie zapomnieli tego, co usłyszeli na granicy. Szczególnie w okolicach cmentarzy żołnierzy Armii Czerwonej i związanych z nią miejsc, które będą odwiedzać.

Jeśli ktoś ma lepsze pomysły na to, jak powinien wyglądać przejazd zwolenników Putina, niech je próbuje zrealizować. Byleby z wyłączeniem tych, które biorą pod uwagę użycie przemocy. To nie tylko wbrew zasadom. Z tego typu akcji korzyść odniosłaby jedna strona i na pewno nie byłaby to Polska.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj