8 maja będziemy obchodzić Narodowy Dzień Zwycięstwa
Wyścig z czasem
Pisaliśmy w POLITYCE, że wskutek poselskiego zaniedbania Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności nadal obchodzimy 9 maja. To się teraz zmieni.
Tomasz Gzell/PAP

Sejm miał obradować w dniach 22–24 kwietnia i w tych też dniach ustawa ta (co warto uświadomić spóźnionym legislatorom) musiała być przyjęta przez Sejm i Senat. Teraz musi ją podpisać prezydent, żeby – ogłoszona w Dzienniku Ustaw – przy planowanym 14-dniowym vacatio legis choćby w przeddzień lub w dniu nowego święta weszła w życie.

Historia tego legislacyjnego zaniedbania ma już ćwierć wieku. Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności ustanowione zostało w maju 1945 r. „celem upamiętnienia po wsze czasy zwycięstwa Narodu Polskiego i Jego Wielkich Sprzymierzeńców nad najeźdźcą germańskim…”.

Prezydent KRN Bolesław Bierut i ministrowie rządu premiera Edwarda Osóbki-Morawskiego, podpisani pod dekretem z maja 1945 r., zdecydowali, by święto obchodzić 9 maja, w dniu „zakończenia działań wojennych”. Na posiedzeniu rządu 8 maja 1945 r., z udziałem Bieruta, zastanawiano się też nad datami 8 i 10 maja, ale ostatecznie wybrano 9, bo tego dnia, zdaniem przywódców ZSRR (według godzin wybijanych przez kremlowskie kuranty), podpisano akt kapitulacji Niemiec.

Święto w PRL obchodzono 9 maja (do 1951 r. był to też dzień wolny od pracy), a po 1989 r. (choć dekretu nie zmieniono ani nie zniesiono) 8 maja, w faktyczną rocznicę podpisania kapitulacji. Dopiero w maju zeszłego roku PiS wystąpił z projektem ustawy znoszącej święto i pozbawiającej mocy bierutowski dekret.

Prace nad nią marszałek Sejmu wstrzymał w trakcie III czytania – po wystąpieniach posłów Tadeusza Iwińskiego (SLD) i Zbigniewa Giżyńskiego (PiS). Pierwszy nie bronił dekretu, a jedynie samego święta, a drugi kwestionował też sens Święta Zwycięstwa. Dla Giżyńskiego dopiero 4 czerwca 1989 r. „tak naprawdę (…) stanowi dla historii Polski kres skutków zniewolenia Polaków w czasie II wojny światowej”.

Po wstrzymaniu prac nad ustawą marszałek Radosław Sikorski posłowi sprawozdawcy Wojciechowi Szaramie (PiS) odpowiedział: „proszę się nie krępować i złożyć inny wniosek, lepszy”. Ale przez cztery miesiące żaden klub poselski, Senat, a nawet prezydent zaangażowany w organizację tegorocznych obchodów Dnia Zwycięstwa 8 maja w Gdańsku nie wnieśli do Sejmu stosownego projektu.

W ostatniej chwili zrobiła to PO. Znając naszych posłów, możemy teraz oczekiwać awantury o to, że klub PO innym ukradł pomysł. Najpierw w grudniu minionego roku decyzją marszałka zablokowano projekt ustawy PiS, a potem do projektu PO wpisano (zatem ukradziono) to, co proponowało SLD.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj