Targowisko tożsamości
Ileż to się mówi o tożsamości! Każdy wszak chce być autonomiczną jednostką, zachowującą prawo do „bycia sobą” pod każdym względem.

Od dwustu lat mądrale zanudzają nas tą świętą Tożsamością, epatują nią i szantażują. Liberałowie i lewica, uwiedzeni niegdyś przez protestancki indywidualizm wiary, wciąż wmuszają w nas „indywidualną podmiotowość” i przykazują strzec jej przed totalizmem „systemu”. Prawica, uwiedziona ideą katolickiej wspólnoty, przestrzega przed jałowym i grzesznym odosobnieniem w zatomizowanym społeczeństwie liberalnym, wzywając, a jakże!, do praktykowania tożsamości grupowo.

Oszaleć można na tym targowisku tożsamości! Musisz mieć je wszystkie, bo inaczej coś cię ominie! Musisz mieć tę indywidualną, ale także narodową, religijną, kulturową. Musisz być jakiś i trzymać się ze swoimi, bo tylko w nich i przez nich jesteś sobą (tyle prawica). Musisz mieć jeszcze tożsamość genderowąlifestylową, a nade wszystko musisz być wyczulony na potencjał wykluczenia tkwiący w każdym utożsamianiu się z takimi czy innymi „swoimi”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj