Olimpiada bez Siemka
Cztery lata temu 30 maja zmarł Marek Siemek, profesor filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Nie wszyscy wiedzą, kim był. To może od razu powiem: był największym, obok Leszka Kołakowskiego, polskim filozofem humanistą.
Prof. Marek Siemek (1942-2011)
Wiesław Milkiewicz

Prof. Marek Siemek (1942-2011)

Odszedł, mając 68 lat, a więc w wieku dla filozofa w pełni jeszcze twórczym, wręcz najlepszym. Nie waham się przeto powiedzieć, że zmarł przedwcześnie. A jego śmierć była dla polskiej filozofii katastrofą.

Dlaczego Siemek nie jest tak sławny, jak Tischner i Kołakowski? Obaj, jak ich znam, chętnie ustąpiliby koledze pierwszeństwa w rzeczach filozofii. A więc dlaczego? A dlatego, że Kołakowski mówił dużo o religii i Bogu, a Tischner wręcz był księdzem. Siemek zaś z wyobraźnią religijną nie romansował, nie wchodząc w żadne powiązania z „prawicową wrażliwością”. Nie stał się postacią dialogu „chrześcijańsko-marksistowskiego” i nikt nie może go podejrzewać, że jednak się nawrócił. Tym samym jest dla mediów szukających bohaterów zbiorowej wyobraźni polskich inteligentów zupełnie bezużyteczny. Bo przecież, jak wiadomo, polski inteligent o niczym innym nie marzy, tylko o wielkiej zgodzie narodowej wokół probówki i kropidła, demokracji i tradycji.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj