Słyszę chrupanie
Ten swojski powyborczy landszaft znam już na pamięć. Słoneczko na horyzoncie i jeleń na pierwszym planie.

Co prawda nie wiadomo, czy to poranne czy wieczorne zorze i kim jest ten z rogami, ale upstrzona przez muchy złocista rama jest polska jak amen w pacierzu. Po prostu pięknie. Patrzysz i płaczesz, a gdy nie patrzysz, też płaczesz. Na trawie leży zielnik. Przepraszam – Jerzy Zelnik. Jakiś koszmarnie chory i połamany. A przecież nie jest z in vitro. Cóż za szyderstwo losu. W dodatku ręce ma zajęte, bo bije się z myślami, czy w przyszłym rządzie PiS brać Ministerstwo Zdrowia czy Kultury? Niech bierze oba. Z Miodowej na Krakowskie Przedmieście rzut beretem.

A skoro już jestem w tym rejonie, to rozglądam się trwożnie dookoła, bo gdzieś tu właśnie stanie pomnik dotąd zwany smoleńskim. Ja go od kilku dni nazywam pomnikiem wyższości specustawy nad demokracją. Demokracja, owszem, jest dobra w konstytucji, ale nie na Krakowskim Przedmieściu – uważa Zbigniew Ziobro. Tak przynajmniej zrozumiałem byłego ministra sprawiedliwości, który ogłosił w telewizji, że dekretem nadzwyczajnym pokaże samorządowym władzom stolicy ich miejsce w szeregu i PiS wreszcie postawi pomnik taki, jaki chce, i tam, gdzie chce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną