Gość w Gościu
Czy jest normalne, żeby opozycja podsłuchiwała rząd, a nie odwrotnie?

W normalnym kraju to republikański prezydent Nixon podsłuchuje opozycyjnych demokratów w ich kwaterze Watergate, i z tego robi się afera na cały świat. Prezydent wylatuje w powietrze, w przenośni i dosłownie, śmigłowcem, który z Białego Domu odwozi go do Kalifornii. A u nas każą nam wierzyć, że jakiś trzeciorzędny biznesmen, blisko powiązany ze służbami, podsłuchuje cały rząd i robi to na własną rękę (hi, hi!). Podejrzenia ograniczają się do dwóch kelnerów i jednego czy dwóch kumpli. Do kogo ta mowa? Czy za podsłuchami stoją nasi republikanie, ich ludzie w służbach, obecni i dawni, przyjaciele, kombatanci, wspólnicy, także sympatycy w mediach? A niedorajdy reprezentujące państwo polskie nie potrafiły im przeszkodzić i nie potrafią ich wytropić.

Nasze (a raczej nie nasze) służby wyobrażam sobie jako przekładaniec, w którym są bakalie z różnych epok.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj