Cienkie kiełbaski
Tylko 28 proc. Polaków poszłoby dziś na wybory. Tak przynajmniej pokazuje najnowszy sondaż.

Kampania wyraźnie nie dodaje nam skrzydeł. A ja traktuję ten wynik jako optymistyczny, świadczący o zdrowym myśleniu elektoratu. Wszyscy przecież widzimy te kiełbaski wyborcze grillowane w politycznych budkach i na straganach. Czasem już od samego zapachu ma się dość. Tymczasem do wyborów zostało jeszcze ponad sto dni. I naprawdę trzeba się strasznie zwijać, żeby przeskoczyć te góry złota, które się dotychczas obiecało.

Po drugiej Japonii i drugiej Irlandii przyszła kolej na Ryszarda Petru: Polska może być Niemcami Europy Środkowo-Wschodniej, a może nawet drugimi Niemcami i aby to zrobić, wystarczy tylko uwierzyć i chcieć. Na szczęście Angela Merkel nie ma pomysłu, by Niemcy zostały drugą Polską, więc chcąc nie chcąc musimy zostać tu, gdzie jesteśmy.

Kiełbaska lewicy jest zjednoczona, ale cienka i przypalona. Trudno się dziwić, skoro przy grillu uwijają się: Leszek Miller – ostatni, który pił z Breżniewem, Janusz Palikot, coraz bardziej podobny do Marksa i Engelsa, oraz wyjęty z szafy i otrzepany z moli Marek Dyduch.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną