Fotoradary wylane z kąpielą
Fotoradar na jednym z warszawskich skrzyżowań.
Tomasz Adamowicz/Forum

Fotoradar na jednym z warszawskich skrzyżowań.

Posłowie na finiszu urzędowania bywają wyjątkowo mało przewidywalni. Nowelizacja prawa zmierzająca do odebrania strażom miejskim i gminnym możliwości obsługiwania fotoradarów i przekazania ich Inspekcji Transportu Drogowego przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót. – Parlamentarzyści jednym głosowaniem zlikwidowali połowę fotoradarów używanych w Polsce – mówi Leszek Kuliński, wójt Kobylnicy, gdzie działa siedem gminnych fotoradarów.

Drugą połową dysponuje ITD, która miała przejąć radary gminne, ale posłowie tego ostatecznie nie uchwalili.

Zmiany przegłosowane w parlamencie oznaczają lawinę kłopotów dla samorządów. Podstawowym są same urządzenia, za które straże płaciły po około 150 tys. zł za sztukę, a które w tym momencie są właściwie bezwartościowe. – Jeśli to prawo wejdzie w życie, to w przyszłym roku nasza sprzedaż fotoradarów spadnie pewnie do zera. Na szczęście mamy również inny asortyment – mówi Andrzej Konarzewski, prezes firmy Zurad, produkującej fotoradary. Kolejna sprawa to, jak domknąć budżety bez milionów, które gminy pozyskiwały z mandatów. W Warszawie to kwota rzędu 20 mln zł rocznie, ale tutaj to zaledwie promil budżetu. Dla mniejszych gmin to wielkie pieniądze. – Pieniądze, które w naszej gminie w całości były wydawane na drogi i poprawę bezpieczeństwa – dodaje wójt Kobylnicy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj