Tam ojczyzna, gdzie kasa
Nie wiadomo, jak dyskutować z prezydentem Dudą, żeby nie być posądzonym o udział w przemyśle pogardy.

Czy wystarczy nie kpić z nazwiska („Komoruski”), nie obrażać, że jest obcym agentem, nie zna polskiej ortografii, pisze „bul” czy „krul”? Żeby nie wiem jak być grzecznym – nic nie pomoże, każda polemika zostanie odebrana jako udział w „histerycznej i bezprzykładnej nagonce” na prezydenta Dudę, więc lepiej machnąć ręką na grymasy niepokornych i przejść do rzeczy.

Sposób, w jaki prezydent, będąc za granicą, mówił o Polsce i o sobie samym, może budzić zdziwienie, a nawet niezgodę. W rozmowie z prezydentem Joachimem Gauckiem, w odpowiedzi na wyrazy uznania pod adresem naszego kraju, prezydent Duda powiedział, że Polacy wybrali go, ponieważ nazwał rzeczy po imieniu, czyli powiedział, że Polska nie jest krajem sprawiedliwym, nie wszyscy korzystają jednakowo z owoców transformacji. O tym wszystkim pan prezydent opowiedział z dumą po powrocie z Berlina.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj