TK pragmatycznie o klauzuli sumienia
Klauzula sumienia – zdroworozsądkowo
Wyrok ten sugeruje, żeby w drażliwych moralnie kwestiach szukać rozwiązań pragmatycznych.
Diego Cervo/PantherMedia

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie lekarskiej klauzuli sumienia można uznać za przejaw oportunizmu na zasadzie: Panu Bogu świeczkę, a diabłu – ogarek. W istocie rzeczy jest on jednak sugestią, by w drażliwych moralnie kwestiach szukać rozwiązań pragmatycznych.

Pełen (co dowodzi skomplikowania sprawy) skład Trybunału – ale przy czterech głosach odrębnych w różnych kwestiach – uznał, że niektóre regulacje dotyczące tzw. klauzuli sumienia dla lekarzy w odniesieniu do aborcji powinny być bardziej precyzyjne, uwzględniać różne wrażliwości i… zdrowy rozsądek.

Do tego bowiem sprowadza się, po pierwsze, stwierdzenie, że obowiązek wskazania innego lekarza przez tego, który odmawia świadczenia z powołaniem się na klauzulę sumienia, wydłuża w istocie czas do uzyskania przez pacjenta świadczenia. Tym m.in. sędziowie uzasadnili tezę o niekonstytucyjności tego przepisu. Faktycznie, nawet obrońcy dotychczasowego rozwiązania wskazywali, że przecież takiej informacji mógłby udzielać choćby Narodowy Fundusz Zdrowia. Wilk byłby syty i owca cała – a procedura prostsza i bezkonfliktowa.

Zwłaszcza że Trybunał uznał za zgodne z konstytucją rejestrowanie przez NFZ czy kierownictwo szpitali, którzy z lekarzy nie chcą dokonywać aborcji. Daje to gwarancję istnienia takiej możliwości (oraz de facto zobowiązuje państwo do ochrony przed ewentualnymi atakami antyaborcjonistów wobec tych lekarzy, którzy gotowi są jej dokonać w sytuacji przewidzianej ustawą).

W tej materii sędziowie opowiedzieli się więc wyraźnie po stronie prawa państwa do dyktowania własnych reguł tzw. zawodom zaufania publicznego – i lekarzom chcącym zarabiać w publicznych szpitalach czy przychodniach.

Z kolei przepis zakazujący powoływania się lekarza na klauzulę sumienia „w przypadkach niecierpiących zwłoki” sędziowie uznali za niedookreślony, czyli niezbyt precyzyjny. Co jednak charakterystyczne – także w kontekście ewentualnej ofensywy światopoglądowej w przyszłości – nawet atakująca obecne rozwiązania Naczelna Rada Lekarska nie zakwestionowała podstawowej reguły: że aborcja jest dopuszczalna, gdy istnieje zagrożenie „utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia matki”.

Bo to właśnie potencjalna eskalacja nastrojów jest istotnym tłem tego wyroku (podobnie jak niedawnego orzeczenia w sprawie ochrony tzw. uczuć religijnych). Tym razem – w przeciwieństwie do wspomnianego werdyktu – pełny skład Tryunału wyznaczył tu, na szczęście, jakąś granicę.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj