Ten awans był nam potrzebny
Eurozagadka
Mistrzostwa Europy są nam potrzebne, żeby ustalić prawdziwą wartość tej reprezentacji.
Forum

Nie ma dwóch zdań – pomogli sobie sami. Bo są drużyną dojrzałą, na czele z Robertem Lewandowskim – liderem, który miałby pewne miejsce w każdym zespole na świecie i z kilkoma świetnymi piłkarzami, wokół których nie ma takiego obłędu tylko dlatego, że nie są napastnikami, a w swych rolach są jak Lewy – prawie doskonali. Bo selekcjoner Nawałka nadąża za tym, co we współczesnym futbolu istotne, bo jest pracoholikiem i kto jego etosu pracy nie wyznaje, nie ma czego szukać w sztabie reprezentacji. Bo sprawiają wrażenie ludzi, którzy lubią spędzać ze sobą czas i nie traktują zgrupowań reprezentacji jak zła koniecznego. I wypruwają dla tej drużyny żyły, co niby wydaje się oczywiste, ale jakoś w ostatnich latach wyjątkowo rzadko się z piłkarską kadrą kojarzyło.

Szaleństwo wokół futbolu trwa w Polsce niezależnie od mizerii fundowanej nam w ostatnich latach przez drużynę narodową, o klubach nie wspominając. Euforia wywołana awansem na EURO jest więc z jednej strony zrozumiała, ale z drugiej – to przecież zaledwie wygrana przygrywka do imprezy, w której brak udziału byłby trudny do wytłumaczenia. Bo Niemcy są pogrążeni w marazmie, Szkoci to raczej europejska druga liga, podobnie jak Irlandia, interpretująca futbol na XIX-wieczną modłę „kopnij i biegnij”, przy czym kopnij ma zastosowanie szerokie: do piłki i do rywala.

Zachwyt nad reprezentacją Nawałki unieważnia dziś wszelkie wątpliwości na temat trwałej wartości tej drużyny, jak również roli przypadku w tym sukcesie, a przecież jakże inne byłyby nastroje i oceny (a i pewnie nie byłoby bezpośredniego awansu), gdyby rok temu Niemcy załatwili mecz z nami do przerwy, na co mieli trylion okazji, albo gdyby w czwartkowym spotkaniu w Glasgow w ostatniej akcji nie pomógł nam przypadek, bo nikt nie powie, ze ten wyrównujący gol Lewandowskiego to dzieło ogranych na treningach schematów. Mnożenie wątpliwości nie jest dziś w dobrym tonie, bo od razu dostaje się łatkę malkontenta oraz wroga polskiej piłki, tak jakby za każdym pytaniem stała wyłącznie zła wola.

Dobrze, że ten awans jest, bo oprócz niezbędnej w sporcie dawki satysfakcji z ciężkiej pracy wyzwala kontynuację i daje Nawałce kilka miesięcy spokojnej pracy. Trener sprawia wrażenie, że futbol to jego religia, zakwestionował kilka prawd objawionych (m.in. że z zawodników z polskiej ligi nie da się wykrzesać potencjału do reprezentacji), a jego wybory przeważnie się broniły. Teraz bez presji czasu może opatentować kolejne pomysły, a w czerwcu przekonamy się, jak wytrzymały one zderzenie z rywalami znacznie lepszymi od Szkocji i Irlandii.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj