Kaczyński w sprawie uchodźców: Cholera w Grecji, dezynteria w Wiedniu, pasożyty...
Prezes i zarazy
Według Prawa i Sprawiedliwości uchodźcami mającymi trafić do Polski powinien zainteresować się minister zdrowia. Bo to bomba epidemiczna, która u nas wybuchnie.  
Prawo i Sprawiedliwość/Facebook

Jarosław Kaczyński znalazł nowy powód, abyśmy nie wpuszczali uchodźców do Polski. Podczas spotkania z wyborcami w Makowie Mazowieckim przekonywał, że fala emigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki niesie ze sobą choroby, jakich dawno w Europie nie było. „Cholera na wyspach greckich, dezynteria w Wiedniu, różnego rodzaju pasożyty i pierwotniaki” – wyliczał prezes Prawa i Sprawiedliwości, jakby prowadził wykład z zakresu chorób tropikalnych i odzwierzęcych. Słuchali go jednak nie studenci medycyny, lecz ludzie, dla których wymienione schorzenia kojarzą się z egzotycznymi epidemiami, na pewno śmiertelnymi.

Przemowa doskonale wpisywała się w tezę o „Polsce w ruinie”, bo jeśli wymienione plagi spadną na nasz kraj, to znikąd nie nadejdzie pomoc i wymrzemy jak ludy średniowiecza. Oj, coś pan prezes nie ma zaufania do polskich służb sanitarnych ani lekarzy, którzy – zapewnić go o tym powinien szef pisowskiego sztabu wyborczego dr Marek Karczewski (chirurg) – nie z takimi chorobami jak cholera radzą sobie od lat.

Warto przypomnieć, że 5 lat temu, podczas kongresu Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński w swojej okolicznościowej przemowie raczej wysyłał Polaków na podbój świata, gdzie czają się nieznane u nas zarazy. „Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców, Francuzów, Anglików. Polaków tam niezbyt wielu – ubolewał. – W 2020 roku muszą być tam miliony Polaków! Polacy muszą mieć prawo do wypoczynku!”.

Ktoś powinien teraz koniecznie zwrócić uwagę prezesowi, że wśród pacjentów poradni chorób tropikalnych oraz oddziałów wyspecjalizowanych w leczeniu tych schorzeń najwięcej jest turystów, którzy wracają z Afryki lub Azji zakażeni tamtejszymi bakcylami. Czasami z powodu własnej nieostrożności, czasem z powodu zwykłego nieszczęścia, ale też często z winy bezmyślnego unikania szczepień (przed którymi swoją drogą straszy wielu zwolenników PiS, zgodnie z zasadą: wara służbom państwowym od mojego zdrowia).

Skoro Jarosław Kaczyński na serio przestrzega przed epidemią, którą może w Polsce wywołać grupa uchodźców, powinien być konsekwentny. Kordony sanitarne tylko wtedy są efektywne, jeśli są stuprocentowo szczelne. A zatem: Prawo i Sprawiedliwość powinno zabronić Polakom wyjazdów zagranicznych w okolice równika, Polskie Linie Lotnicze LOT niech nie myślą o rozwijaniu siatki połączeń do Azji (zaplanowane od 2016 r. trasy trzeba jak najszybciej poddać rewizji i zlikwidować), misjonarzy należy również wycofać z egzotycznych miejsc, bo podczas odwiedzin ojczyzny mogą sprowadzać do nas niebezpieczne bakcyle.

Najlepiej otoczmy Polskę wysokim murem, a wzdłuż linii brzegowej postawmy zasieki. Będziemy chorować tylko na polskie choroby. Damy sobie z nimi radę – polskim śledziem i polską wódką.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj