PiS dostało władzę, idą ciekawe czasy
Nadzieja bez wiary
W poprzednim numerze POLITYKI postawiliśmy na okładce pytanie – naszym zdaniem jedyne istotne w tych wyborach: Czy chcesz, żeby Jarosław Kaczyński przejął pełnię władzy w Polsce? Tak – nie. Polacy odpowiedzieli: tak.

Skala zwycięstwa PiS nie ma precedensu w naszej 25-letniej demokracji – samodzielna większość parlamentarna, większość w Senacie, do tego własny prezydent. Jarosław Kaczyński, główny autor tego sukcesu, staje się faktycznym Naczelnikiem Państwa, ma wszystkie instrumenty polityczne, aby narzucić państwu swoją wolę. Gratulujemy, ale się nie cieszymy.

W obozie zwycięzców, po 7 latach chudych i smętnych, zapanował zrozumiały entuzjazm, choć triumf PiS ma swoje limity: większość parlamentarna jest nieznaczna; nie udało się zdobyć, nawet w układzie z możliwymi koalicjantami, większości konstytucyjnej; ugrupowania nie-PiS zebrały razem ponad 60 proc. oddanych głosów, a „miażdżąca” przewaga PiS, dająca mu według obowiązującej metody przeliczania głosów na mandaty pełnię władzy w kraju, oznacza, że na tę partię oddało głos ledwie 20 proc. ogółu wyborców (czyli 80 proc. nie oddało). Nie chodzi o arytmetyczne triki, którymi można osłabiać wymowę każdego demokratycznego głosowania, ale jednak o pewne powściągnięcie, choćby za parę dni, euforycznego poczucia, że oto Naród powierzył los Polaków w ręce najgodniejszych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj