Dajcie żyć!
Sobota – Powązki, nieprzebrany tłum, tysiące lampek, piękny obyczaj, Polska pamięta o swoich zmarłych.

Idziemy z żoną na grób Agnieszki Osieckiej, jutro 1 listopada, przyjdzie więcej ludzi, trzeba posprzątać. Grób okazuje się czyściutki, świecą lampki, ktoś był przed nami. Zostawiamy kwiaty, witamy i żegnamy się z Agnieszką. Za kilka dni córka przyjdzie posprzątać.

Niedziela – Powązki, cmentarz komunalny. Jakub Prawin, Anna Prawin z domu Passent. Kwiaty, lampka, sprzątanie niepotrzebne, bo nikt tu już niczego nie kładzie ani nie stawia. Nagrobek, zaprojektowany przez Stanisława Zamecznika, wypolerowałem niedawno. Westchnienie, kwiaty, lampka, i dalej.

Wiktor Osiecki, muzyk (ojciec Agnieszki), i Józefina Pellegrini – jego druga żona – pochowani niedaleko. Kwiaty, lampka, idziemy dalej. Ale jeszcze wspomnienie. Wiktor, kierownik muzyczny Teatru Syrena, przed wojną grał na fortepianie w lwowskiej Adrii. Po wojnie wrócił do tego obyczaju i w niedzielne popołudnie umilał czas gościom w Adrii warszawskiej. Lubił go słuchać ambasador Jugosławii, który przychodził na popołudniową kawę, a był to człowiek światowy, gdy wychodził – zawsze kładł na pianinie napiwek.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj