Idealne państwo według PiS
Słowa i melodia
Formalnie operacja zmiany władzy została zakończona. Posłowie i senatorowie zostali zaprzysiężeni, premier Beata Szydło wygłosiła exposé, rząd otrzymał wotum zaufania, ministrowie objęli urzędy. Wszystko przebiegło sprawnie, dość szybko i zgodnie z demokratycznymi regułami.
Zdaje się, że horyzont ustrojowej wyobraźni Jarosława Kaczyńskiego uformował się właśnie w epoce Gierka.
Krystian Maj/Forum

Zdaje się, że horyzont ustrojowej wyobraźni Jarosława Kaczyńskiego uformował się właśnie w epoce Gierka.

Z innymi ocenami jest już kłopot. Zarówno skład nowego rządu, jak i jego program ogłoszony w dwuczęściowym exposé (najpierw premier, potem prezes) budują bardzo niejasny przekaz. Jest jakiś dysonans, na granicy kociej muzyki, między starą i nową ekipą w rządzie, rozciągniętą, symbolicznie, między dwoma „M”: od Macierewicza do Morawieckiego; jest głęboka niespójność między powtórzonymi obietnicami z kampanii wyborczej a możliwościami ich sfinansowania (tę nadwyżkę optymizmu nad realiami można wycenić na jakieś 40–50 mld zł); jest zgrzyt między podniosłymi zapowiedziami budowy Wielkiej Polski a małymi (przynajmniej jeśli chodzi o styl) kombinacjami z pierwszych dni nowej władzy – chodzi m.in. o gwałt na Trybunale Konstytucyjnym, ułaskawienie ministra Kamińskiego, odcięcie opozycji od kontroli nad służbami specjalnymi, nie mówiąc już o zapowiedziach „sanacji kadrowej” we wszystkich, znajdujących się w zasięgu władzy, instytucjach państwa.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj