Hokus-pokus
Wielu rodaków wita dziś kwiatami na ulicach zwycięską armię Prawa i Sprawiedliwości. Nic dziwnego – sami ją zaprosili.

Siły wyzwoleńcze wyzwalają nasz kraj szerokim frontem, zajmując bez większego wysiłku spróchniałe gniazda oporu III RP, pozbawione amunicji, broni i żołnierzy. Służby specjalne, media publiczne, trybunały, prezydium Sejmu, komisje sejmowe – wszystko to pada łupem armii wyzwoleńczej bez większego oporu. Zaledwie kilka godzin po przyjęciu kapitulacji w Zgromadzeniu Narodowym, jeszcze słychać było „Tak mi dopomóż Bóg”, a zwycięska ofensywa postępowała w głąb kraju. Z ustępującego prezydenta zrobiono pospolitego złodziejaszka. Odprawioną premier potraktowano jak pokojówkę, z którą pan domu nie raczy zamienić dwóch słów podziękowania.

To, że skład nowego rządu ogłoszono, zanim ustąpił stary, zanim prezydent powierzył misję jego utworzenia pani Szydło, świadczy, że elegancja i dobre maniery się nie liczą. Przebierali nogami i nie mogli się doczekać. Jeszcze zanim pierwszy obywatel dowiedział się o składzie nowego rządu – wiedział już o tym każdy taksówkarz.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj