Sejm wszech prawic
No i mamy nowy Sejm. A w nim stronnictwa wszelakie! I tacy, co tylko z Panem Bogiem i Matką Boską Królową Polski.

I tacy, co im Wielka Polska Katolicka, lecz bez tych i owych w duszy gra. I tacy, co lud polski, potem swym roszący areał, miłują. I tacy, co własnymi koltami od bandytów-poborców podatkowych się obronią. No i cała masa takich, którym wszystko jedno, byle z prądem i po wierzchu płynąć.

Ludzie od niepamiętnych czasów zbierali się na placach, by radzić o wojnie i pokoju oraz uchwalać prawa. Na takich plemiennych wiecach, a nawet bardziej cywilizowanych zgromadzeniach ludowych tylko kilku możnych miało coś do powiedzenia. A czasami tylko jeden… Rolą pozostałych było okazać entuzjazm. Na przykład poprzez potrząsanie włóczniami i wrzask. A kto by był przeciw, temu kuksańcem przywracało się rozum.

Władcy zawsze uwielbiali ten scenariusz, radując się „woli ludu”, tak harmonizującej z ich własną wolą. W demokracji, zwłaszcza tej zwanej bezpośrednią, wciąż jeszcze wyczuwalny jest ten sentyment królewski do jednomyślnych rad, sejmów i wieców.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj