Kim są wybrani przez PiS sędziowie Trybunału Konstytucyjnego
Prezydent Duda przyjął już ślubowanie od wybranych w środę czterech z pięciorga sędziów Trybunału.
Kandydaci PiS na sędzów TK (od lewej): Lech Morawski, Henryk Cioch, Mariusz Muszyński, Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
Paweł Supernak/PAP

Kandydaci PiS na sędzów TK (od lewej): Lech Morawski, Henryk Cioch, Mariusz Muszyński, Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Jak informuje Kancelaria Prezydenta Andrzej Duda przyjął ślubowanie od wybranych wczoraj czterech sędziów TK. Od piątego wybranego przez Sejm sędziego – Julii Przyłębskiej – prezydent odbierze ślubowanie po upływie kadencji sędziego, którego zastąpi on w TK, a ta upływa 8 grudnia.

„Nad ranem na uroczystości w Pałacu Prezydenckim byli obecni prezydenccy ministrowie oraz prezes Jarosław Kaczyński. Zabrakło prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, do którego nie udało się dodzwonić” - powiedział Marek Magierowski, szef biura prasowego Dudy.

Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zarekomendowała Sejmowi we wtorek wieczorem wybór pięciu kandydatów na sędziów TK zgłoszonych przez PiS. Rekomendacje dla nich przegłosowano mimo protestów opozycji. A już w środę Sejm zatwierdził te kandydatury. Uchwały w sprawie wyboru ukazały się jeszcze tego samego dnia wieczorem w Monitorze Polskim.

Według posłów PO, PSL i Nowoczesnej doszło do złamania procedur i obyczajów sejmowych. W komisji opozycji odmówiono m.in. prawa zadawania pytań kandydatom. Mimo sprzeciwu opozycji posłowie PiS przegłosowali wniosek Andrzeja Jaworskiego (PiS) o przerwanie dyskusji nad kandydaturami i przystąpienie do głosowania w sprawie rekomendacji dla nich.

Sejm przegłosował kandydatów PiS do Trybunału Konstytucyjnego: Julię Przyłębską, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego i Piotra Pszczółkowskiego. Czym zajmowali się dotychczas i kim są?

Piotr Pszczółkowski (rocznik 1970): ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Jak czytamy w uzasadnieniu zgłoszenia jego kandydatury przygotowanej przez PiS: „przez cały okres studiów otrzymywał stypendium naukowe”. Od 1999 r. jest członkiem Izby Adwokackiej w Łodzi i prowadzi praktykę w obszarze prawa karnego, cywilnego i gospodarczego. Zajmuje się też szkoleniem pracowników korporacyjnych z podstaw prawa i zagadnień etycznych.

W ostatnich latach zajmował się katastrofą smoleńską. Jest pełnomocnikiem kilkudziesięciu osób – rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej (m.in. Jarosława Kaczyńskiego, a także rodzin Wassermannów i Błasików). W ostatnich wyborach parlamentarnych został posłem PiS oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. W poprzedniej kadencji Sejmu PiS zgłaszał Pszczółkowskiego dwukrotnie – bezskutecznie – na członka Trybunału Stanu.

Lech Morawski (rocznik 1949): absolwent prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Rozprawę habilitacyjną obronił na temat: „Argumentacje, racjonalność prawa i postępowanie dowodowe”. Jest emerytowanym profesorem zwyczajnym. Przez wiele lat kierował katedrą filozofii, a także teorii państwa i prawa na UKSW w Warszawie. Prof. Lech Morawski zajmuje się podstawowymi problemami współczesnej filozofii prawa, a zwłaszcza problematyką państwa prawa, precedensu sądowego i zasad prawnych.

Był członkiem Zespołu Ekspertów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich dr. Januszu Kochanowskim. W latach 2014–2015 był sędzią Trybunału Stanu. W związku ze swoją działalnością w strukturach „Solidarności” na mocy decyzji Instytutu Pamięci Narodowej – Delegatury w Bydgoszczy otrzymał status pokrzywdzonego. Był członkiem komitetu naukowego II i III Konferencji Smoleńskiej w latach 2013–14, podczas której naukowcy związani z parlamentarnym zespołem Antoniego Macierewicza udowadniali, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Morawski jest redaktorem naczelnym kwartalnika „Prawo i Więź”, a wydawcą pisma jest spółka Spółdzielczy Instytut Naukowy, w której współwłaścicielem jest senator Grzegorz Bierecki, współtwórca SKOK-ów.

Henryk Cioch (rocznik 1951): absolwent prawa na UMCS w Lublinie. W 1996 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego uzyskał stopień doktora habilitowanego. Od 1997 r. pracuje na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL na stanowisku profesora zwyczajnego. W 1978 r. zdał egzamin sędziowski, a od 1997 r. jest adwokatem. Był członkiem PZPR.

W grudniu 2008 r. został przewodniczącym rady naukowej Instytutu Stefczyka w Sopocie, który powstał w ramach powiązanej ze SKOK-ami Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych (przeczytaj o interesach finansowych SKOK-ów z tą fundacją).W wyborach w 2011 r. został senatorem PiS. Był członkiem m.in. senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych. Często publicznie bronił SKOK-i, a także atakował Komisję Nadzoru Finansowego, która sprawuje obecnie nadzór nad nimi. Reprezentował PiS w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym właśnie w sprawie ustawy o Kasach. Jest dobrym znajomym Grzegorza Biereckiego.

Mariusz Muszyński (rocznik 1964): jest doktorem habilitowanym prawa, profesorem UKSW, absolwentem prawa na UMK w Toruniu. Specjalizuje się w prawie publicznym, zarówno międzynarodowym, jak i państwowym, w tym również w prawie UE oraz polskim i niemieckim prawie konstytucyjnym. Jest autorem oraz współautorem blisko dwustu publikacji naukowych i prasowych. Był kierownikiem działu prawnego w Ambasadzie RP w Berlinie, a także przewodniczącym zarządu Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie w czasie poprzednich rządów PiS.

W 2008 r. Władysław Bartoszewski, który w rządzie PO-PSL był pełnomocnikiem ds. dialogu międzynarodowego, odwołał go z kuratorium niemieckiej fundacji Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość wypłacającej odszkodowania robotnikom przymusowym. Profesor Bartoszewski tłumaczył to brakiem zaufania do Muszyńskiego, a ten pisał na Twitterze o profesorze „Bartoszewski narobił mnóstwo szkód Polsce. Za niektóre rzeczy powinien siedzieć w więzieniu”. Muszyński kilka dni temu usunął swoje konto na Twitterze, ale dziennikarze Gazety Wyborczej dotarli do kopi jego konta.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj