Jakich PiS ma ekspertów prawa
Trybunał Konstytucyjny jest zdobywany stopniowo. Nowa władza robi to przy użyciu chwytów, którym usiłuje nadać właściwości wykładni prawa. Szuka do tego sprzymierzeńców. I znajduje.
Zachary Korb/Flickr CC by 2.0

Prof. Bogusław Banaczak
Kijowski Uniwersytet Prawa Nauki Ukrainy/Materiały promocyjne

Prof. Bogusław Banaczak

Prawnicy niemal zgodnie twierdzą, że argumenty przywoływane przez rząd i większość sejmową oraz sankcjonowane przez prezydenta są niezgodne z Konstytucją. Ale oczywiście nie wszyscy prawnicy i nie wszyscy profesorowie prawa.

W listopadzie Biuro Analiz Sejmowych zamówiło trzy ekspertyzy na temat zgodności z Konstytucją ustawy z czerwca 2015 roku o Trybunale Konstytucyjnym. W nocnej debacie 25 listopada poseł Marek Ast twierdził, że praworządność działań PiS potwierdzają „opinie znakomitych konstytucjonalistów” („Sprawozdanie stenograficzne z 2. posiedzenia Sejmu”, s. 64). Dla posła Stanisława Piotrowicza były to ekspertyzy „druzgocące” (s. 63) dla czerwcowej ustawy o TK. Poseł sprawozdawca w swoich uzasadnieniach wielokrotnie używał argumentów zaproponowanych przez trzech ekspertów.

Dwie z tych opinii można znaleźć na stronie sejmowej natomiast trzecia, napisana prof. Bogumiła Szmulika, do dziś nie została upubliczniona. Nie wiadomo, z jakiego powodu. Autorami pozostałych ekspertyz są prof. Jarosław Szymanek (autor m.in. pracy „Ustrój konstytucyjny Kazachstanu”) oraz prof. Bogusław Banaszak (posiadacz doktoratów honoris causa – uniwersytetów w Piteşti (Rumunia), w Alba Julii, w Peczu (Węgry) oraz Kijowskiego Uniwersytetu Prawa Nauki Ukrainy).

Prof. Bogusław Banaszak, jeden z owych „znakomitych konstytucjonalistów”, jest osobą dość znaną we Wrocławiu. Pracę naukową rozpoczął  jako asystent „marcowego” docenta Aleksandra Patrzałka, w swoim czasie dziekana wrocławskiego Wydziału Prawa. Na początku Banaszak zajmował się systemami ustrojowymi w Mongolii, Korei Północnej i Wietnamie. Dysertację doktorską obronił w grudniu 1983 roku. Jej temat brzmiał: „Cechy ustrojowe państw socjalistycznych w Azji”. Nigdy nie ukazała się w wersji książkowej.

Doktorat o Kim Ir Senie jest pomijany w najbardziej szczegółowych biografiach profesora, nawet w wyjątkowo drobiazgowych wyliczeniach zasług, wymieniających choćby członkostwo w „Honorowym Instytucie Prawa Interdyscyplinarnego Fakultetu Prawa Uniwersytetu w Porto”. Trzeba jednak powiedzieć, że ówczesne doktoraty prawnicze, czytane z dzisiejszej perspektywy, często budzą zakłopotanie.

W końcu lat 80. Banaszak zaczął pisać o prawach człowieka, a potem zajął się komparatystyką prawniczą – głównie systemami prawnymi Austrii i Niemiec. Tu w bogatym dorobku naukowym profesora pojawia się problem. Otóż po ukazaniu się pod jego redakcją „Słownika prawa i gospodarki” (2003) zarzucono mu plagiat. Dr Alina Kilian uznała, że fragmenty książki podpisane przez Banaszaka są w dużej części powtórzeniem jej „Słownika języka prawniczego i ekonomicznego” („Wörterbuch der Rechts- und Wirtschaftssprache. Polnisch-Deutsch”, 2000). Oba słowniki opublikowane zostały przez wydawnictwo C.H. Beck z tą różnicą, że jedna redakcja ma siedzibę w Polsce, druga w Niemczech.

Doktor Kilian złożyła pozew przeciwko Banaszakowi. Wykazała, że w spornym słowniku pojawiają się te same błędy, które ona wcześniej popełniła (co zawsze jest papierkiem lakmusowym w procesach o plagiat). Pozwany wyjaśniał: „Ja nie zajmowałem się tłumaczeniem z niemieckiego na polski, ale inna osoba w moim zespole” (cytat z artykułu Michała Kokota w „Gazecie Wyborczej”). Wyrok pierwszej instancji jest niekorzystny dla profesora. Proces trwa do dziś.

Kiedy w 2010 r. Banaszak został kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, sprawa zarzutów o plagiat stała się głośna i w efekcie przeszkodziła mu w wyborze na sędziego. Stracił wcześniejszą rekomendację PO, co zmusiło go do rezygnacji z kandydowania. Rysy na nieskazitelności powiększyły się, gdy wyszło na jaw, że w ankiecie Obywatelskiego Monitoringu zataił, że toczy się przeciwko niemu proces. Później wyjaśniał, że sprawa, którą pominął w ankiecie, to jedynie proces cywilny, a nie karny.

We Wrocławiu nazwisko Banaszaka kojarzy się jednak przede wszystkim z inną aktywnością – blokowaniem budowy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Powołane w tym celu Dolnośląskie Stowarzyszenie Ekologiczne zostało w istocie stworzone do obrony własnego ogródka. Niedaleko trasy autostradowej, planowanej zresztą od lat 80., znajdował się dom profesora. Został więc prezesem Stowarzyszenia, a na jego zastępcę powołano prof. Jan Bocia. Obaj byli sąsiadami i pracownikami tego samego Wydziału.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj