Krajobraz po bitwie. Czy zmiany PiS da się cofnąć, kiedy już straci władzę?
Zwycięzcy po bitwie
Już z racji stylu, w jakim ekipa Kaczyńskiego próbuje zawładnąć państwem, ważne jest pytanie, jak w przyszłości powinni zachować się wobec jej poczynań ci, którzy kiedyś tę władzę PiS odbiorą.
PiS/Facebook

Naturalnie nie bez znaczenia będzie, kiedy to nastąpi – czy za długie lata, czy może jednak szybciej. Od tego zależy przecież m.in. skala zniszczeń.

Jednak już teraz PiS po części sam wymusił reakcję. Trudno będzie przecież, po pierwsze, pozostawić bez konsekwencji przypadki łamania konstytucji (prezydent Duda, premier Szydło). Zwłaszcza że miały one charakter skrajnie ostentacyjny. Na dodatek można już mówić o recydywie – wszak kiedy PiS oddawał władzę w 2007 r. ówcześni zwycięzcy śmiało mogli próbować postawić przed Trybunałem Stanu czy to Zbigniewa Ziobrę, czy to Mariusza Kamińskiego.

W imię dziwnie pojmowanego politycznego miłosierdzia tego nie uczynili i okazało się, że bezkarność w tym przypadku jedynie rozzuchwala. Najlepszym dowodem są właśnie obecne poczynania i obu panów, i ich partyjnych kolegów. Teraz zapewne bez procesów przed Trybunałem Stanu się nie obejdzie.

Wielkim problemem staną się, po drugie, kadry w instytucjach państwowych.

W przypadku administracji rzecz zarówno w skali obecnej wymiany, jak i – zwłaszcza – w tym, że już niedługo odbywać się ona może wedle nowych reguł, kompletnie pomijających standardy służby cywilnej (Sejm pracuje nad projektem nowelizacji stosownej ustawy). Zwłaszcza więc urzędnicy, którzy obejmą posady z nominacji politycznej, a ponadto nie będą spełniać czysto kompetencyjnych wymogów (bo koncepcja służby cywilnej była gwarantem także pewnego poziomu zawodowego), będą musieli zostać poddani w przyszłości szczególnie uważnej ocenie.

To samo dotyczy hurtowo wymienionych ostatnio kuratorów – tu decydować powinno zwłaszcza to, czy nie próbowali ideologizować podległych sobie szkół i narzucać nauczycielom i uczniom jedynie słusznej retoryki.

Podobne kryterium wystarczy zastosować wobec tych, którzy obejmą stanowiska w publicznych/państwowych mediach.

Jeszcze inaczej przyjdzie podsumowywać obecnych nominantów na posady w państwowych spółkach. Tu główne mierniki są wymierne: kondycja i dobro kierowanej firmy. Już teraz w kilku przypadkach widać, że świetnych menedżerów zastąpili żenujący (symbolem historia wymiany szefów PKP).

A o przepisach prawa powinni pamiętać zwłaszcza funkcjonariusze służb specjalnych. (Skądinąd nadspodziewanie przyzwoicie zachowują się jak dotąd prokuratorzy).

I wreszcie: aktualna większość parlamentarna już dziś określiła też poniekąd losy przeforsowywanych przez siebie ustaw. Spora część z nich okaże się zapewne po prostu niekonstytucyjna (czy to z racji przewidywanych rozwiązań, czy też naruszenia trybu legislacyjnego – choć tu ostatnio Trybunał Konstytucyjny poluzował o dziwo rygory). Wiele przyjdzie zaś nowelizować wedle zwykłych procedur z racji kuriozalnych pomysłów, które zawierają.

Bo całkiem osobnym wyzwaniem stanie się odbudowanie wizerunku kraju za granicą, by nie wspominać o stanie gospodarki (tu objawy pogorszenia już da się wymiernie odczuć).

*

Po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezes Kaczyński zapewnił, że jego obóz nie planuje wobec poprzedników zemsty (i „żadnego kopania”). Zaznaczył jednak, że „prawo będzie egzekwowane”.

Tę samą regułę powinni zastosować wobec jego formacji ci, którzy odsuną ją od władzy. I to mimo że w tym przypadku chodzić będzie o powrót z bardzo dalekiej podróży.

PS Już teraz widać, że odpowiedzialności – tej wąsko rozumianej – uniknie zapewne jednak sam Jarosław Kaczyński. Dla niego jednak akurat największą karą byłoby już to, że kolejny jego zamysł polityczny poniósłby klęskę.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj