Specjalista od retoryki o agresywnym języku polityki
Język nam się rozdwoił
Jacek Wasilewski, medioznawca, dr hab. nauk politycznych, specjalista w dziedzinie retoryki, o tym, dlaczego język politycznego sporu w dzisiejszej Polsce jest tak agresywny i skąd czerpie swoje źródła.
Wojtek Laski/EAST NEWS

Bartek Chaciński: – Czy specjalistę od retoryki bardziej cieszy czy smuci to, co słychać dziś w języku?
Jacek Wasilewski: – Smuci mnie o tyle, że nie mamy jasnej wizji rozwoju związanego z Polską. A taka wizja była przed 2004 r., kiedy wchodziliśmy do Unii. Wtedy różne partie polityczne mogły się nie zgadzać co do wyboru ścieżki, ale zgadzały się co do celu. Dzisiaj mamy przeciąganie liny, ale cele, które są określone w narracjach różnych partii – nazwijmy je w uproszczeniu narodowymi i postępowymi – nie są za bardzo widoczne. Po obu stronach próbują raczej maskować chęć kontroli wszystkiego.

Spójrzmy na narodową narrację konserwatystów, którzy wygrali wybory hasłem „dobrej zmiany”. Nie wystarczy po prostu „zmiana”? Do tego są jeszcze „prawdziwi Polacy” i „prawdziwa demokracja”.
„Prawdziwą demokrację” można postrzegać w odniesieniu do peerelowskiej propagandy, „prawdziwy Polak” odnosi się do haseł ONR, kiedy był opozycją tego „fałszywego”, skrywającego się, zmieniającego nazwiska. Generalnie dobrze wiemy, że Polska się zmienia. Zmieniała się cały czas, tylko w narracji pisowskiej zmieniała się na złe. „Polska w ruinie” było hasłem opisującym Polskę zmierzającą ku złemu. Dlaczego? Bo naród miał być wyzuwany z wartości, atakowana miała być rodzina, porządek społeczny, wkradać się miał chaos.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj