Mediów narodowych nie będzie. Będą media PiS
Koniec złudzeń, maska spadła – PiS wiele tygodni mówiło o przekształceniu mediów publicznych w narodowe. Mało kto w to wierzył, teraz staje się jasne, że do radia i telewizji wkroczą funkcjonariusze rządzącej partii.
Flickr CC by 2.0

Zapowiedzi były szumne i górne. Media publiczne, czyli TVP, Polskie Radio i PAP, miały zostać zlikwidowane i zastąpione nowymi. Ale już nie spółkami, ale państwowymi osobami prawnymi, wzmocnionymi powszechnie ściąganym abonamentem i poddanymi kontroli Rady Mediów Narodowych (wyłanianej m.in. spośród członków organizacji twórczych). Miało być apolitycznie, kompetentnie, w imię wzmacniania polskiej kultury. „Ustawa będzie gotowa w grudniu, najpóźniej w styczniu” – zapowiadał odpowiedzialny za projekt wiceminister Krzysztof Czabański.
 
Jednak im bliżej tego terminu, tym więcej było sygnałów, że problemów przybywa. W dużym skrócie – nie dało się, ot tak, zlikwidować mediów publicznych w obecnym kształcie i zastąpić ich nowymi. Czabański długo twierdził, że się da, aż w końcu okazało się, że – jak mówią wtajemniczeni – projekt ministerstwa wylądował w koszu po krytycznych opiniach prawników. Mozolne prace w resorcie kultury trzeba rozpoczynać od nowa, PiS mówi teraz o „kilku miesiącach intensywnych prac”.
 
Ale przecież nie może być tak, że my tu w rządzie w pocie czoła szykujemy lepsze jutro dla mediów publicznych, a te grzeją w nas bez mrugnięcia okiem – dzień w dzień, 24 godziny na dobę. Prezes tego by nie zdzierżył. I nie zdzierżył, co też wprost przyznał szef klubu parlamentarnego PiS, zaufany Kaczyńskiego, Ryszard Terlecki: „W mojej opinii w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia ze skrajnie nierzetelną pracą mediów publicznych. Choćby to wymaga skrajnego pośpiechu. Jeśli media wyobrażają sobie, że będą zajmować Polaków w najbliższych miesiącach krytyką naszych zmian, to trzeba to przerwać. Media publiczne są od rzetelnego informowania Polaków, a w naszej ocenie tego nie robią”. Nic dodać, nic ująć – media publiczne nie są od krytykowania, mają informować „rzetelnie”, a o „rzetelności” będzie decydował rząd.
 
Stanie się więc to, co wielu przewidywało, a czemu PiS w osobie m.in. Krzysztofa Czabańskiego zaprzeczało – zapisana na dwóch kartkach formatu A4 „mała nowelizacja” z pominięciem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji ma umożliwić szybką wymianę rad nadzorczych i zarządów TVP i PR (PAP na razie ocalał). Żeby nie było niespodzianek, kompetencje w tej sprawie zostaną przekazane ministrowi skarbu. Dawid Jackiewicz będzie mógł dowolnie, według własnego (czytaj: prezesa Kaczyńskiego) widzimisię, decydować o tym, kto stoi na czele mediów publicznych. Żeby, nie daj Boże, nikomu nie przyszło do głowy urwać się ze smyczy najważniejszego z prezesów. 
 
Ponieważ ustawa nie ma okresu przejściowego (vacatio legis), jeśli posłowie PiS się szybko uwiną, krytykanctwo na Woronicza i w alei Niepodległości skończy się jeszcze w tym roku. Trybunał był zdobywany w Wigilię, media publiczne mają szansę zostać odbite w Sylwestra. Co się stanie w Trzech Króli?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj