PiS zapoczątkowało erę parlamentaryzmu automatycznego głosowania – na komendę, nocą
Nocne posłów zabawy
Sejm – z woli aktualnej większości parlamentarnej – kolejny już raz ważne dla państwa ustawy przegłosował późną nocą. A przecież kraj nie znajduje się (formalnie) w jakimkolwiek stanie wyjątkowym.
.
KŻ/Polityka

.

Nadzwyczajny tryb pracy parlamentu (obrady ciągnące się 18 godzin i trwające do drugiej w nocy) mógłby być oczywiście usprawiedliwiony nadzwyczajnymi okolicznościami w rodzaju zagrożenia wojną, klęską żywiołową itp. Tyle że nic takiego się nie dzieje.

Ów nowatorski sposób procedowania ma być wynikiem tego tylko, że nowy skład Sejmu wreszcie wziął się – oczywiście w przeciwieństwie do poprzednich – do roboty. Stachanowskiej chciałoby się rzec, bo już nudne staje się zwracanie uwagi na oczywistości. Taką choćby, że z czysto fizjologicznych powodów człowiek, by precyzyjnie myśleć i podejmować racjonalne decyzje, powinien być wypoczęty. Czy taką, że nocne obrady to dodatkowe koszty dla państwa – trzeba płacić za nadgodziny dla personelu Sejmu.

I wreszcie, może najważniejsze: jawność życia publicznego wymaga, by kluczowe sprawy państwa zainteresowani obywatele śledzić mogli w normalnych warunkach. Tymczasem znowu pod osłoną nocy zajmowano się m.in. istotną ustrojowo – i fundamentalną dla stanu praworządności, a więc dla każdego mieszkańca Polski – kwestią połączenia na powrót stanowiska prokuratura generalnego z partyjnym ministrem i politycznym resortem sprawiedliwości (rządzonym na dodatek akurat przez ludzi pokroju Zbigniewa Ziobry i Patryka Jakiego).

Podobnie pod osłoną nocy dokonano zamachu na kolejną po Trybunale Konstytucyjnym instytucję ważną dla wolności i stanu prawa w państwie, a mianowicie ombudsmana. Nową jakością jest tylko to, że PiS (z prezydentem włącznie) próbuje osłabić Trybunał, bezczelnie łamiąc Konstytucję, podczas gdy niewygodnego dla siebie Rzecznika Praw Obywatelskich postanowiło pokonać innym sposobem: obcinając temu urzędowi – właśnie w nocy – budżet pod pozorem szukania oszczędności.

Skądinąd właśnie rachunki o północy – a do tego przecież powinny się sprowadzać głosowania nad finansami państwa – mogą służyć (na równi ze zdjęciami przysypiających siłą rzeczy posłów i ministrów) za symbol nowej epoki rodzimego parlamentaryzmu. Można by ją nazwać erą parlamentaryzmu automatycznego: aktualna większość głosuje wszak i tak na komendę, wedle partyjnych zaleceń, ucinając wszelką dyskusję czy refleksję.

Niepokojąco tylko przypomina to czasy Sejmu PRL – z tą różnicą, że wtedy odbywało się to za dnia. Praktykę nocnych posiedzeń można jednak uzasadnić: przyznaniem, że jesteśmy jednak w sytuacji rewolucyjnej – a mianowicie zamachu na liberalną demokrację. Zresztą politycy PiS w gruncie rzeczy się tego nie wypierają. Wola narodu – jak twierdzą – stoi przecież nad prawem. I nad rozsądkiem widać też.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj