Mija rok od powołania podkomisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Efektów pracy zero
Polegli wciąż czekają na prawdę – mówił rok temu podczas uroczystości w MON Antoni Macierewicz.
Ministerstwo Obrony Narodowej/Flickr CC BY SA

4 lutego 2016 roku minister obrony narodowej podpisał nowelizację rozporządzenia MON z 2012 roku ws. organizacji oraz działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP), która rozszerzyła skład komisji o 18 nowych członków. Z członków KBWLLP sformowano nową podkomisję, która miała zbadać okoliczności tragedii smoleńskiej.

„Mija sześć lat od momentu, który nazwano największą tragedią po II wojnie światowej. Była to największa tragedia lotnicza w dziejach lotnictwa światowego. Skala tragedii była związana także z tym, jak ówcześni rządzący potraktowali poległych. Jak się z nich naśmiewali, jak ich wyszydzali. Jak ich porzucili, jak się za nimi nie ujęli, oddając badanie i śledztwo w obce ręce” – mówił rok temu szef resortu obrony.

Szefem podkomisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej został dr Wacław Berczyński, który wcześniej współpracował już z Zespołem Parlamentarnym ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

W skład nowej podkomisji weszli:

Wacław Berczyński, przewodniczący
Bogdan Gajewski, zastępca przewodniczącego
Kazimierz Nowaczyk, sekretarz zespołu
prof. Jan Obrębski
Wiesław Binieda
Janusz Bujnowski
Wiesław Chrzanowski
Szczepan Cierniak
Marek Dąbrowski
Zdzisław Gosiewski
Kazimierz Grono
Ewa Anna Gruszczyńska-Ziółkowska
Marcin Gugulski
Jacek Kołota
Beata Majczyna
Bogdan Nienałtowski
Piotr Stepnowski
Grzegorz Szuladziński
Janusz Więckowski
Krystyna Zieniuk
Andrzej Ziółkowski

Podkomisja smoleńska nic nie zbadała

Maciej Lasek, były wiceprzewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych, uważa, że „z każdym miesiącem podkomisji wypadają z ręki kolejne argumenty do dalszej pracy. Najwyższy czas, żeby powiedzieć: myliliśmy się, zostaliśmy wprowadzeni w błąd, może przez polityków, fakty są nie do obalenia, przepraszamy”.

Według Laska podkomisja nie zajęła się nawet rzekomymi podstawami do wznowienia śledztwa. „Nie byli w ciągu tego roku nawet w Smoleńsku, żeby obejrzeć wrak, żeby przeanalizować szczątki, a wcześniej przecież wielokrotnie mówili, że ten wrak jest kluczowy do określenia przyczyny” – uważa.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj