Inteligencja 2.0?
Gdzieś nam się rozlazła i zniknęła nasza kochana inteligencja w swetrach i okularach, gwarząca przy mocnej herbacie.

Upadek PRL, w dużej mierze przez nią spowodowany, ostatecznie jej samej nie posłużył. Póki siedzieliśmy tu sobie jak u Pana Boga za piecem, z paroma książkami na półce, u każdego tymi samymi, wszystko było proste. Był Zachód i nasi przyjaciele na tym Zachodzie. Były samizdaty i dowcipy o czerwonym. Był codzienny oportunizm i niecodzienna odwaga. Małe przyjemności i niemałe czasem przykrości. Czego brakowało, to, bagatela, wielkiego świata. Za to nie trzeba było aż tak wiele wiedzieć, aż tak dobrze znać języków, aż tak strasznie być mądrym. Inteligent był na miarę kraju Gomułki i Gierka, kraju zaściankowego i marginalnego, który za wiele od „jajogłowych” nie wymagał i nie stwarzał im wielu okazji do porównań i rywalizacji. Miał taki inteligent dużo wyobraźni i mało kompleksów. No i tę herbatę, czasem wódeczkę.

Potem było już gorzej. Przyszła do nas wielka wiosna, lody komuny spłynęły Wisłą, a świat stanął otworem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj