Tydzień w polityce według Paradowskiej
Posortowani
Dotychczas nawet obywatele Polski nie wiedzieli, że mamy dwie konstytucje. Jedną, która mówi, że wyroki TK są ostateczne, i drugą stanowiącą, że o ostateczności orzeka premier, a może nawet wystarczy szefowa jej kancelarii.

Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie – takie zasadnicze przesłanie dostrzegł prezydent RP w protestach tysięcy ludzi przeciwko paraliżowi Trybunału Konstytucyjnego. Wyszli na ulice, bo nie chcą, aby „odspawano” ich od koryta. Wielu te słowa bardzo oburzyły. Mówiono, że są niegodne, nie przystoją głowie państwa, że są wręcz chamskie. Tymczasem nawet pobieżny ogląd rzeczywistości, w której żyjemy od kilku miesięcy, nie upoważnia do takich potępień. Przeciwnie, trzeba docenić nadzwyczajną szczerość prezydenta, który po prostu objaśnił nam najgłębszą istotę filozofii rządzenia wyznawaną przez jego partię. Jest nią właśnie dojenie państwa. Na wszelkie sposoby i gdzie się da. W majestacie niekonstytucyjnego prawa i bezprawnie. Dojenie przez członków partii, ich rodziny, bliskie i dalekie, znajomych i znajomych znajomych. Byle swoich. Tych już należycie posortowanych na kategorie.

Czy są jeszcze jakieś państwowe posady nieobjęte przez członków PiS i osoby z funkcjonariuszami tej partii zaprzyjaźnione lub spowinowacone, czyli zaliczone do pierwszej kategorii, jak mówi prezydent, czy lepszego sortu – według prezesa?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj