Mizerski na bis
Prezydent wykuty na pamięć
Dobra zmiana nie omija osób nieżyjących.
Polityka

Niektóre z tych osób zmieniły się tak bardzo, że naprawdę trudno je poznać. Poważne wątpliwości wzbudza np. twarz śp. Lecha Kaczyńskiego na upamiętniającym go głazie, który pod osłoną nocy zainstalowano na dziedzińcu stołecznego ratusza. Pewna część Polaków narzeka, że ta twarz niestety nie spełnia ich estetyczno-patriotycznych oczekiwań i że podobieństwo osoby z głazu do Lecha Kaczyńskiego ma charakter jedynie przypadkowy. „On tam jest w ogóle do siebie niepodobny” – oceniła Hanna Gronkiewicz-Waltz, kiedy go zobaczyła.

Chociaż poseł PiS Andrzej Melak, pomysłodawca głazu, zapewnił, że głaz „jest z pól ojców naszych”, to zdaniem niektórych warszawiaków postać widoczna na głazie wygląda, jakby jednak była z innych ojców. Ma np. dziwnie blisko siebie osadzone oczy i wystające kości policzkowe, co wywołuje podejrzenie, że nawet jeśli to jest były prezydent, to raczej nie Polski. Ostatecznie o tym, że na głazie jest Lech Kaczyński, zdecydował prezes PiS, który instalację autoryzował, oraz ksiądz, który ją poświęcił. Głaz odwiedziła także premier Beata Szydło (chociaż media nie informują, czy rozpoznała uwidocznioną na głazie osobę).

Opinia Hanny Gronkiewicz-Waltz jest taka, że przedstawiając osobę Lecha Kaczyńskiego w sposób taki jak na głazie, „zrobiono mu wielką krzywdę”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną