Na tropie zagrabionych dzieł sztuki
Aplikacja mobilna ArtSherlock
materiały prasowe

Aplikacja mobilna ArtSherlock

Aplikację odszukującą skradzione skarby pobierają już mieszkańcy USA, Kanady, Rosji, Chin i Australii.

Odzyskiwanie utraconych w czasach drugiej wojny światowej dzieł sztuki (a jest ich przeszło pół miliona) to zajęcie dla specjalistów, zresztą karkołomne. Co łatwo sprawdzić w internecie, porównując katalogi strat i zdobyczy – tych drugich jest bez porównania mniej. Resort kultury nakłania więc Polaków, żeby szukali na własną rękę. Lub raczej własnym smartfonem. Zaprezentowana w maju w Zamku Królewskim aplikacja mobilna ArtSherlock ma za zadanie identyfikować dzieła sztuki pod kątem ich pochodzenia. Wykonujemy wybranemu obiektowi zdjęcie, a system sprawdza, czy mamy do czynienia z zabytkiem zagrabionym. Fotografować można wszystko – zbiory z prywatnych archiwów, licytowane na aukcjach sztuki dzieła albo ekran komputera (bywa, że ktoś chwali się kolekcją w internecie).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj